poniedziałek, 8 września 2014

Ars-sur-Formans we Francji

Pewnego deszczowego dnia podczas naszej podróży po Francji zatrzymaliśmy się w miejscowości Ars sur Romance. Wcześniej nie słyszałam o istnieniu takiego miejsca, w programie przeczytałam, że jest to miejsce związane z życiem Proboszcza z Ars. Dopiero będąc na miejscu dowiedziałam się więcej na jego temat. 







Jan Maria Vianney urodził się w ubogiej rodzinie w 1786 roku niedaleko Lyonu. Były to czasy rewolucji francuskiej, kiedy kościół był mocno prześladowany. Pierwszą komunię przyjmował potajemnie w szopie. Do szkoły podstawowej w Dardilly zaczął uczęszczać w wieku 17 lat i dopiero wtedy nauczył się pisać. W 1807 roku podjął naukę w szkole średniej w Ecully i po jej skończeniu pięć lat później wstąpił do niższego seminarium duchownego. Miał problemy z nauką przyczyniły się do tego nie tylko późne rozpoczęcie nauki, ale także zły stan zdrowia. W końcu dostał się do wyższego seminarium duchownego, gdzie zupełnie sobie nie radził, w związku z tym był namawiany do rezygnacji. Dzięki wsparciu proboszcza z Ecully udaje mu się skończyć seminarium i w 1815 roku przyjmuje święcenia kapłańskie. Na trzy lata trafia jako wikary do parafii w Ecully. Vianney nie był jakimś wyjątkowym księdzem, głosił schematyczne kazania, jąkał się i często gubił wątek. Brak księży spowodował, że zostaje przeniesiony do parafii w Ars jako proboszcz. W tamtych czasach w Ars mieszkało ok 270 mieszkańców, którzy byli biedni i niereligijni. W tamtym czasie gdy Vianney trafił do Ars na msze św przychodziło zaledwie kilka osób. Z czasem miejscowa ludność poznała się na księdzu, który również znał biedę z domu rodzinnego, często pościł, spał na gołych deskach i nic nie miał. Stopniowo zaczęła się zwiększać liczba ludzi uczestniczących w nabożeństwach i przystępujących do sakramentów. Zaczęła się również sława Vianney'a jako niezwykłego spowiednika, który posiadał dar czytania w ludzkich sumieniach i przepowiadania przyszłości. Te niezwykłe zdolności spowodowały, że spowiadał nawet 13-17 godzin dziennie, a do spowiedzi przyjeżdżali ludzie z odległych miejsc. Mimo zmęczenia, głodu i chorób nie zwalniał tempa pracy. Wytrwał 41 lat w Ars, zmarł w sierpniu 1859 roku. Został w 1905 roku beatyfikowany, a w 1925 roku kanonizowany. Jan Maria Vianney został ogłoszony patronem proboszczów.





Bazylika pw św Sykstusa w Ars została wybudowana w 1862 roku. W jej wnętrzu w jednym z bocznych ołtarzy spoczywa ciało św Jana Marii Vianney'a.















Kaplica Serca- to w tej kaplicy zostało złożone serce świętego.









Obok kościoła znajduje się dawna plebania, gdzie przez 41 lat mieszkał św Jan Maria Vianney. Możemy tu zobaczyć w jakich warunkach żył, a przy okazji zobaczyć trochę pamiątek po Proboszczu z Ars.



























W okolicy bazyliki znajduje się kilka pomników poświęconych Proboszczowi z Ars.







Przy drodze prowadzącej do Ars znajduje się pomnik upamiętniający przybycie Vianney'a do Ars. Na pomniku możemy przeczytać słowa "Ty mi pokazałeś drogę do Ars, a ja ci wskażę drogę do nieba", które powiedział św. Jan Maria Vianney do pastuszka.








W kościele wieczorem odbył się koncert pieśni gregoriańskich i innych w wykonaniu sióstr zakonnych, było to bardzo piękne i aż szkoda było wychodzić.



Na koniec nasz hotel, z którego mieliśmy wielkie szczęście, że udało nam się wyjechać. A wszystko zaczęło się niewinnie od kopareczki, którą widać na zdjęciu. Wszyscy zapakowaliśmy bagaże do autokaru i czekaliśmy tylko na naszą pilotkę, aby załatwiła sprawę wykwaterowania. Nagle słyszymy trzask i syk, panowie w koparce przebili taką olbrzymią rurę z gazem. Dzięki przytomności naszych kierowców, którzy nie czekając na nic, odjechali autokarem jakieś dwieście metrów i tam czekali aż reszta dojdzie. Cały ruch w okolicy został wstrzymany. Mogło się tak stać, że zostalibyśmy tam na długo uwięzieni.

 

 Dziękuję za wspólny spacer i zapraszam ponownie.

16 komentarzy:

  1. Interesujący wpis. Podobnie jak Ty też nigdy nie słyszałem o takiej miejscowości, ale już ją poznałem dzięki postowi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja nigdy nie słyszałam o tym miejscu. Super, że udało Ci się tam być i zobaczyć, a jest co! Pomnik mnie się podoba, bardzo ciekawy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobają mi się izby mieszkalne! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez nie znam tej miejscowosci, wiec chetnie poczytalam. Mieliscie szczescie na koniec podrozy, moglo skonczyc sie inaczej. Piszesz bardzo ciekawie i robisz piekne zdjecia.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post i śliczne zdjęcia :) :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa historia z tym proboszczem :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne wnętrza.
    A te ornaty przypomniały mi wycieczkę do Krasiczyna. Tam jest taki uszkodzony orant, którego naprawa ma kosztować około 60 tysięcy zł.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładna bazylika i niezwykle skromne pomieszczenia mieszkalne świętego. Czyli przez ubóstwo do świętości.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na to zwróciłam uwagę :)
      Pozdrowienia :)

      Usuń
  9. Wyglada na to, ze mial wiecej szczescia niz rozumu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Me gusta por fuera y por dentro. Muy buenas fotos y detalles Avelina.Bonito contraluz el de la imagen Gracias por compartir.
    Un beso.

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam i widziałam, klimatyczne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nigdy nie słyszałam o tym miejscu. Myślę, że w Europie sporo jest jeszcze takich perełek, które czekają na odkrycie

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe miejsce, lubię takie poza przewodnikowe miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za wpis i zdjęcia. W zamian zapraszam do przeciekawej lektury.
    http://antoni.agmk.net/pliki/swiety-i-diabel.pdf

    Maciek

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie witam na moim blogu i bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.
Komentarze od anonimów będą kasowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...