wtorek, 16 lipca 2013

Lato kwiatów w Otmuchowie

W pierwszy weekend lipca  po raz 41 odbyło się Lato Kwiatów w Otmuchowie, które miałam okazję już po raz trzeci oglądać i nadal nie mam dość. 

 

Do Otmuchowa przyjechaliśmy koło południa, w pewnym oddaleniu od rynku zostawiliśmy autokar i zrobiliśmy sobie spacer do centrum. Tu kto chciał szedł sam, a reszta powędrowała zobaczyć najciekawsze obiekty w Otmuchowie. Jako że byłam tam już trzeci raz to poszłam na chwilę do kościoła. 

 

Później wyruszyłam na zamek, gdzie odbywają się główne obchody Lata Kwiatów.  W czasie święta wstęp na zamek jest darmowy i chodząc po salach możemy podziwiać różne wspaniałości. Na dzień dobry mamy drzewka bonsai, z tradycyjnych drzew. Mnie zauroczyła brzoza.

 

 

W kolejnych pomieszczeniach możemy zobaczyć piękne wyroby z porcelany, ubrania, biżuterię i wiele innych ciekawych rzeczy.

 

 

 

 

 

W końcu dochodzimy do największej sali, w której zawsze jest wielki tłok. A która zawsze mnie zachwyca wystawianymi tu kwiatami. Tym razem były to ogromne bukiety kwiatów .

 

 

 

 

 

Pośrodku sali, nad tłumem zwiedzających górował manekin przyodziany w suknię z bluszczu.  Każdy odwiedzający zwracał uwagę na tą ciekawą kreację. Oprócz niej były jeszcze inne ubrania. 







Na balkonie można było zobaczyć fontanny ogrodowe z mosiądzu.



Po zwiedzeniu zamku wybraliśmy się na wieżę, skąd rozpościerał się wspaniały widok na okolicę. W czasie naszej wizyty na wieży nie mogliśmy narzekać na pogodę i dzięki temu mogliśmy się cieszyć wspaniałymi widokami na okolicę.







Schodząc z zamku poszliśmy na obiad do zamkowej restauracji. Mieliśmy wrażenie, że obsługę zatrudniono specjalnie na ten weekend. Bardzo długo czekaliśmy na kartę, ale jedzenie było dobre, świeże i nie takie drogie. A dodatkowym atutem było to, że w czasie gdy my siedzieliśmy w restauracji spadł deszcz, gdy się wypogodziło, poszliśmy na dalsze zwiedzanie okolicy. 





Na dziedzińcu byliśmy świadkiem pojedynku rycerzy.



Na koniec oczywiście poszłam na stragany ustawione w całym mieście.





Postałam też chwilę przy scenie, aby zobaczyć co organizatorzy przygotowali dla sporej grupy ludzi odwiedzających Otmuchów.








środa, 10 lipca 2013

Msza na wodzie na Zalewie Rybnickim

W ostatnią niedzielę czerwca na Zalewie Rybnickim, gdzie już po raz szósty odbyła się msza na wodzie pod hasłem VI Żeglarska Msza św na Wodzie. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie, więc ciesze się, że mogłam w nim uczestniczyć. Mimo, że pogoda nie dopisała, to chętnych do udziału w nabożeństwie nie brakowało.



sobota, 29 czerwca 2013

Najwyższy szczyt Niemiec Zugspitze schowany w chmurach

Pogoda z ostatnich dni nasunęła mi pomysł napisania kolejnego postu o mojej wizycie na najwyższym szczycie Niemiec- Zugspitze. Wówczas pogoda była tak samo okropna jak obecnie. Bardzo długo zastanawialiśmy się czy w ogóle wybierać się do góry przy braku widoczności. W końcu postanowiliśmy pojechać, a co raz się żyje.



środa, 26 czerwca 2013

Tymczasowa wystawa Domu Rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach

W końcu kwietnia odwiedziłam Wadowice. W czasie mojej wizyty oprócz odwiedzenia Bazyliki Ofiarowania NMP i zjedzenia kremówek zwiedziłam tymczasową wystawę poświęconą naszemu papieżowi JPII. Przed wyjazdem szukałam w internecie informacji na temat wystawy, gdyż słyszałam, że jest remont w domu papieża. Jakie było moje zdziwienie, gdy ciężko było znaleźć jakieś informacje konkretne, bo większość były informacje na temat afery związanej z niegospodarnością przy remoncie. 

 

Dom rodzinny JPII mieści się w Wadowicach przy ul. Kościelnej 2, dawniej był to adres Rynek 2. Od 1911 roku właścicielem budynku był kupiec, radny i prezes gminy żydowskiej Chaim Bałamuth, a później jego spadkobiercy. Dopiero w 2006 roku Fundacja Ryszarda Krauze odkupiła od nich budynek i przekazała Archidiecezji Krakowskiej. Mimo, że od 1984 roku w tym miejscu utworzono wystawę poświęconą naszemu papieżowi, to placówka nie była w rozumieniu prawa muzeum, tylko instytucja prywatną utrzymywaną przez kościół. W 2009 roku kościół doszedł do porozumienia z władzami państwowymi i w ramach tego porozumienia powstało oficjalne Muzeum – Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach. W ramach tych ustaleń powstał projekt rozbudowy, który za kwotę 25 mln złotych miał za zadanie rozbudowę i unowocześnienie placówki. Mimo, że placówka już dawno powinna być otwarta i zarabiać na siebie, to nadal pozostaje zamknięta, z powodu afer, o których wspomniałam wcześniej. W ramach rozmów z mieszkańcami Wadowic dowiedziałam się, że placówka może być otwarta dopiero końcem roku 2013, a jak będzie to zobaczymy.  



 



Na czas remontu otwarto tymczasową wystawę w domu parafialnym z drugiej strony bazyliki. Przyznam, że mimo małej powierzchni bardzo ciekawie zaaranżowano wnętrze i zwiedzający mogą zobaczyć zarówno niedużą ilość przedmiotów związanych z życiem papieża, są cztery gabloty ze strojami z różnych okazji jak np strój kardynalski w którym Wojtyła pojechał na konklawe. Zaaranżowany jest teatr, w którym grał Wojtyła. Za to ściany pokryte są niezliczoną ilością zdjęć z różnych okresów życia papieża. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sama wystawa różni się od tej, którą miałam okazję oglądać wcześniej w budynku na Kościelnej. Przyznam, że warto ją odwiedzić będąc przejazdem w Wadowicach. Gdy w końcu zakończą remont domu papieskiego, to z chęcią wybiorę się tam zobaczyć jak to wszystko wygląda. Z opisu na stronie muzeum oraz od mieszkańców dowiedziałam się, że całość będzie składała się z czterech kondygnacji, przygotowano sporo nowości w tym wiele ciekawych prezentacji multimedialnych.

 


niedziela, 23 czerwca 2013

Skansen – Zagroda Wsi Pszczyńskiej

Końcem maja wybrałam się od Pszczyny i jednym z miejsc, które wówczas odwiedziłam był skansen czyli Zagroda Wsi Pszczyńskiej. Mieści się on niedaleko rynku w Zabytkowym Parku Dworskim. 

 

Gdy doszłam do skansenu byłam zdziwiona, że nie ma tu żadnych ludzi, w pierwszej chwili pomyślałam, że skansen jest zamknięty. Jednak brama była otwarta, więc weszłam. Zaraz w pierwszym budynku po lewej stronie mieści się kasa, w której można kupić bilet wstępu. Bilet może być tylko na zwiedzenie skansenu lub wspólny z zagrodą żubrów. Jako, że nie śpieszyło mi się do domu kupiłam wspólny bilet na oba obiekty.

środa, 19 czerwca 2013

Schron bojowy na Wawoku w Rybniku

Ostatni czas nie był dla mnie łaskawy, nie dość że grad dokonał sporych zniszczeń, a jeszcze przyplątała się choroba, że trudno mi było siedzieć przy komputerze. Jednak po całym tygodniu leżenia w sobotę wyrwałam się na trochę do Rybnika, gdzie odbywały się Dni Rybnika, a w ramach nich udostępniony został do zwiedzania schron na Wawoku.



niedziela, 9 czerwca 2013

Kana Galilejska - Izrael

Po zobaczeniu skeczu Kabaretu Młodych Panów "Kana Galilejska po śląsku" przyszło mi na myśl aby przedstawić na blogu moją wizytę w Kanie Galilejskiej w Izraelu. Jednak od marca zabrało mi trochę czasu zanim napisałam post. 

 

Miejsc pretendujących do miana Kany Galilejskiej jest kilka, jednym z nich jest wioska Kafr Kanna, która w XVII w została oficjalnie uznana przez Watykan za Kanę Galilejską. Tradycja chrześcijańska utożsamia biblijną Kanę Galilejską właśnie z tą wiosną położoną na północy Izraela, jednak są też inne miejsca gdzie być może mieściła się biblijna Kana Galilejska. Kana Galilejska znana jest z trzech powodów, a są to: miejsce pierwszego cudu Jezusa, miejsce narodzin Św Bartłomieja oraz miejsce uzdrowienia syna urzędnika królewskiego.  

 

 

Jak wspomniałam Kana Galilejska jest miejscem urodzenia jednego z dwunastu apostołów - Bartłomieja zwanego też Natanielem. Prawdopodobnie przez znajomość z nim Jezus został zaproszony na wesele w Kanie Galilejskiej. Jak zapewne pamiętacie z Biblii na weselu w Kanie Galilejskiej był Jezus z matką i uczniami. W czasie wesela gdy zabrakło wina, na polecenie Jezusa słudzy napełnili sześć stągwi kamiennych wodą. I tą wodę Jezus przemienił w wino - był to jego pierwszy cud. 

 

Do Kafr Kanny przyjechaliśmy na mszę św. Idziemy wąską uliczką wśród sklepów z pamiątkami, aż dochodzimy do kościoła. Obecnie znajduje się tutaj Sanktuarium Pierwszego Cudu Jezusa, którym opiekują się franciszkanie z Kustodii Ziemi Świętej. Kościół został zbudowany w 1879 roku na miejscu kościoła z VI wieku. Mszę mamy w bocznej kaplicy. 

 

 

Wśród uczestników naszego wyjazdu do Ziemi Świętej było aż 10 małżeństw, które miały okazję w czasie mszy odnowić przysięgę małżeńską. Mieliśmy już przygotowane przed ołtarzem krzesła dla małżonków, para z największym stażem miała 41 lat po ślubie, a najmniejszym 10 lat. W czasie tej mszy byłam jak paparazzi obwieszona czterema aparatami. Tak to już jest, że każdy chciał mieć pamiątkę z tego wspaniałego miejsca. Dziwę się, że nasz ksiądz nie wywalił mnie z kaplicy, bo żeby porobić zdjęcia chodziłam mu nawet za ołtarzem w czasie mszy. Jakiś czas po powrocie powiedział mi, że się trochę denerwowało go moje pstrykanie w Ziemi Świętej, ale jak zobaczył moje zdjęcia, to mu przeszło. Tu jeszcze napisze, że jeden z czterech aparatów, które miałam w czasie mszy był od naszego księdza. 

 

Po mszy mieliśmy okazję zobaczyć kościół, w którym była akurat msza jak przyjechaliśmy i nie było okazji go wcześniej zobaczyć. 

 

 

 

 

 

 

Każda para małżeńska na pamiątkę odnowienia przysięgi małżeńskiej mogła sobie zakupić druk, w którym wystarczyło uzupełnić datę i nazwiska i pamiątka gotowa.

 

Po zwiedzeniu kościoła nasz przewodnik zabrał nas do sklepu, który znajdował się naprzeciw kościoła, a gdzie można było oprócz pamiątek tradycyjnych, których było bardzo dużo, zakupić również wino. Wino było opatrzone naklejkami z Kany oraz specjalnie pakowane w kartony łatwe do transportowania. Przywiozłam sobie dwie butelki,  niestety już dawno ich nie ma, ale było bardzo, a to bardzo smaczne wino. 



 

 

 

 

Wracając do autokaru przeszliśmy w pobliżu drugiego kościoła blisko położonego, a należącego do greckiego kościoła ortodoksyjnego pw św Jerzego. Kościół ten został zbudowany w 1886 roku i znajdują się tu dwa dzbany, w których Jezus dokonał przemiany wody w wino, tak przynajmniej twierdzą greccy ortodoksi. Niestety nie miałam czasu na dłuższe oglądanie, tylko zerknęłam na plac i musiałam iść dalej, żeby nie stracić grupy. 





Dziękuję za liczne odwiedziny i pozostawione komentarze.

środa, 5 czerwca 2013

Podziemia Valtickie w Czechach

Na zakończenie sezonu turystycznego w ubiegłym roku byłam w Czechach i jednym z punktów naszego programu zwiedzania było odwiedzenia w Południowych Morawach miasteczka Valtice. Mieszczą się tutaj oprócz zamku i kościoła ciekawe podziemia, gdzie mieliśmy okazję degustować różne wina.



poniedziałek, 3 czerwca 2013

Wieża radiostacji w Gliwicach

Po ostatnich ulewnych dniach, dziś była ładna pogoda, to wsiadłam w auto i pojechałam w stronę Gliwic. Udało mi się odwiedzić kilka miejsc, a jedno miejsce chciałabym tu pokazać, a mianowicie wieżę radiostacji w Gliwicach.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...