środa, 26 marca 2014

W drodze na Górę Tabor w Izraelu

Kolejnym miejscem w Ziemi Świętej na trasie naszej podróży miała być Góra Tabor. Po drodze z Nazaretu jednak zatrzymaliśmy się, aby skosztować lokalnych specjałów. Nasz przewodnik Dawid zaproponował nam kebab.

 

Mały niepozorny bar o nazwie, jak dla mnie nie do odczytania, znajdował się u podnóża Góry Tabor. Chętnie stołowali się tu kierowcy ciężarówek, co można było poznać po pojazdach znajdujących się na parkingu. 

 

W pierwszym dniu naszego pobytu poprosiliśmy naszego przewodnika, że chcielibyśmy skosztować lokalnych potraw. Zapowiedział nam, że w odpowiednim czasie będziemy mieli taką okazję. No i nadszedł ten czas i poszliśmy coś zjeść.

 

Jak wspomniałam wcześniej zaproponował nam skosztowanie jednego z najlepszych kebabów jakie on zna. Muszę przyznać, że smakowało wybornie, daleko mają do nich kebaby jakie jadłam w Polsce. Mięso z którego robiony jest kebab w tym barze było z indyka i cielęciny, a na górze znajdował się tłuszcz, który w czasie pieczenia spływał powodując, że mięso które jedliśmy nie było suche, tylko pyszne.

 

 Jak widać dodatków jest bardzo dużo do wyboru, do koloru, każdy znajdzie coś dla siebie.

 

Dzięki naszemu przewodnikowi mogliśmy skosztować czegoś dla mnie nowego, a nazywa się to falafel. Są to małe klopsiki wykonane z ciecierzycy z przyprawami. Jest to propozycja wegetariańska w naszym barze dla osób, które nie jedzą kebaba.

 

Drugą rzeczą, której wcześniej nie jadałam, był marynowany kalafior. Tak bardzo mi posmakował, że po powrocie do domu sama zrobiłam do słoiczków.

 

 A teraz zagadka - co tu pisze?

 

Nie będę taka i od razu napiszę, jest to drogowskaz, kierujący do toalety.

 
 

Po posiłku wyruszamy w dalszą drogę, ale jechaliśmy bardzo krótko, bo droga na szczyt jest bardzo kręta i autokary nie dają rady jej przejechać, więc zostają na parkingu, a turyści wywożeni są na górę busami.

 

 A palmy na parkingu ile mają owoców :)

 

Początkowo na naszej trasie są jeszcze domy, ale szybko się kończą.



Szybko krajobraz zmienia się na kamienisty, droga wije się wśród skał i teraz nie dziwię się, że autokar został na dole, bo tu tylko małe pojazdy są wstanie się skręcić na wąskich i krętych drogach.

 

Niektórzy poczuli trochę strachu, bo droga ciągle się wije, raz w jedną, raz w drugą stronę, a kierowca busa nie zwalnia.

 

 W końcu przejechaliśmy przez Bramę Wiatrów i jesteśmy na szczycie Góry Tabor, nasza szalona jazda busem się skończyła, ale trzeba pamiętać, że jeszcze musimy wrócić na dół.

 

 Góra Tabor ma tylko 588 m n.p.m. jej teren objęty jest Parkiem Narodowym Góry Tabor. Na szczycie znajdują się katolicka Bazylika Przemienienia Pańskiego oraz prawosławna cerkiew z Monastyrem Przemienienia Pańskiego. W oddali widać już zabudowania Bazyliki, gdzie my się udajemy. Póki co poczekamy na resztę grupy, która przyjedzie kolejnymi busami.

 

Przy parkingu na Górze Tabor znajdują się ruiny zabudowań. Jako, że byłam w pierwszym busie mam czas, żeby się tu trochę rozejrzeć.

  

 

Gdy przyjechali pozostali uczestnicy naszej wycieczki poszliśmy podziwiać widoki z Góry Tabor na okolicę z punktu widokowego przy bazylice. Upał był straszny w cieniu dochodziło do 40 stopni, że długo tam nie staliśmy, woleliśmy skryć się we wnętrzu kościoła, gdzie panował przyjemny chłodek.



 

 

 

 Idziemy do Bazyliki przemienienia Pańskiego, ale o niej będzie następnym razem.

 

 Zapraszam na dalszy ciąg relacji z Góry Tabor.

wtorek, 25 marca 2014

Muzeum radiostacji w Gliwicach

Swego czasu wybrałam się do Gliwic zobaczyć wieżę radiostacji i muzeum. Jednak nie miałam szczęścia, bo muzeum było zamknięte. Jakiś czas później będąc w Sztolni Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach postanowiłam zrobić drugie podejście. Podjechałam znów pod wieżę radiostacji z nadzieją, że tym razem wejdę do muzeum. Już myślałam, że znów na próżno przyjechałam, jednak tym razem okazało się, że jestem za wcześnie. Otwierali dopiero za pół godziny. Akurat odbywał się festyn na terenie radiostacji, to poszłam na lody, tu też byłam za wcześnie, bo lody nie zdążyły się zmrozić i też musiałam czekać, ale tylko dziesięć minut. 

 

sobota, 22 marca 2014

Nazaré - Portugalia

Pisałam już wcześniej o plażach w Nazaré - klik, tym razem chciałabym pokazać miasteczko. Głównym celem naszego wyjazdu była oczywiście kąpiel w oceanie, ale wcześniej zatrzymaliśmy się na godzinkę na klifie u góry.



piątek, 21 marca 2014

Drewniany gród w Byczynie

W czasie jeden z wycieczek po odwiedzeniu Byczyny pojechaliśmy w stronę wsi Biskupice nad Zalew Retencyjny Brzózki na rzece Pratwie. Mieści się tutaj zbudowany niedawno, ale za to bardzo ciekawy drewniany gród rycerski stylizowany na średniowieczny.

 

W tym oto grodzie mieści się Polsko-Czeskie Centrum Szkolenia Rycerstwa. Właścicielem grodu rycerskiego jest Gmina Byczyna, zarządza nim Ośrodek Kultury w Byczynie, a obecnie prowadzone przez Opolskie Bractwo Rycerskie i  Šermiřsky Spolek Jesenik. Idea powstania tego miejsca zrodziła się w trakcie Jarmarku Średniowiecznego w 2003 roku i po pozyskaniu środków udało się w latach 2006-07 wybudować drewniany gród, który stał się spora atrakcją w okolicy.



W grodzie możemy spodziewać się wielu atrakcji. W zależności od tego kiedy się wybierzemy możemy trafić na inscenizacje bitew rycerskich, pokazy katowskie, sceny inkwizycji i koncerty zespołów muzyki dawnej. W czasie odwiedziny turyści mogą nauczyć się fechtunku bronią średniowieczną, szkolenie obejmuje rzut toporem, włócznią i nożem, strzelanie z łuku i jazdę konną.





Na miejscu dla miłośników średniowiecznych atrakcji przygotowano warsztaty kowalstwa, płatnerstwa i mincerstwa. Na terenie grodu znajduje się stajnia, zbrojownia i kuźnia. Jest tez muzeum tortur. Turyści odwiedzający gród mogą skorzystać z pokoi gościnnych oraz karczmy.



Odwiedzający mogą bez problemy korzystać z wszystkich atrakcji, co też chętnie jak widać czyniłam.















Gród otoczony jest palisadą, wysoką na 6 metrów. Możemy wybrać się na spacer wzdłuż całej palisady, skąd jest wspaniały widok na cały gród i jego atrakcje.





Chłopcy przebywający w grodzie w ramach letnich koloni mieszkali na terenie grodu w pokojach gościnnych i mieli zapewnione odpowiednie stroje jakie w średniowieczu nosili chłopcy.





Jak wcześniej wspomniałam można się tutaj nauczyć strzelania z łuku, co ćwiczyli młodzi adepci na przyszłego rycerza. 






Gdy zakończymy zwiedzanie grodu warto wybrać się na spacer po okolicy, zwłaszcza warto wybrać się nad zalew, skąd rozpościerają się wspaniałe widoki na wodę.







Gród zbudowany jest na wyspie otoczonej naturalną fosą.





Na koniec o specjalnych mieszkańcach grodu - kozach, które można spotkać w czasie chodzenia wewnątrz, jak i spacerują poza grodem.







Dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze.

wtorek, 18 marca 2014

Spacer z przewodnikiem po Stodołach i Rudach

W ubiegłą niedzielę mimo niesprzyjającej aury zebrała się grupa ludzi, którzy z wielką ochotą wyruszyła na cykliczny spacer z przewodnikiem. Tym razem spacer był zmotoryzowany, bo na uczestników czekał w centrum miasta autobus komunikacji miejskiej. Wyruszyliśmy z Placu Wolności w Rybniku w kierunku Stodół dzielnicy miasta Rybnika.

 

niedziela, 16 marca 2014

Malownicza trasa Grossglockner Hochalpenstrasse

W czasie mojego pobytu w Austrii miałam okazję jak wiele milionów turystów jechać przepiękną  trasą Grossglockner Hochalpenstrasse i zobaczyć najwyższy szczyt Austrii Grossglockner. Trasa ta należy do najbardziej malowniczych w Austrii. 

 

Mieszkałam wówczas w wiosce Niederau należącej do Wildschönau. Mieliśmy typowy tyrolski hotel Alpenland, bardzo ładny, otoczony balkonami z mnóstwem kwiatów. W hotelu przyjęli nas tam bardzo gościnnie, aż szkoda było z niego wyjeżdżać. 

sobota, 15 marca 2014

Huta szkła w Zawierciu

Podczas jednego z wyjazdów miałam okazję zwiedzić Hutę Szkła w Zawierciu. To co tam zobaczyłam zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Gdy przybyłam na miejsce, to w pierwszej chwili zastanawiałam się, czy warto wejść, bo patrząc na budynki, to nie zachęcały do wejścia.



środa, 12 marca 2014

Svaty Kopecek w Mikulovie - Czechy

Gdy ostatnio byłam na dłużej w Czechach spałam w Mikulovie. Choć nie mieliśmy w planie zwiedzania Mikulova, to stojąc przed naszym hotelem pięknie było widać zamek i to spowodowało, że jednak wieczorem pojechaliśmy na króciutki spacer. W czasie tego spaceru zobaczyłam wzgórze z kapliczkami na szczycie i bardzo mnie zaciekawiły. Zasięgnęłam języka i okazało się, że jest to Svaty Kopecek czyli Święty Pagórek mówiąc po naszemu. 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...