wtorek, 11 lutego 2014

Pałac w Wojanowie

Będąc w okolicy Jeleniej Góry podczas wycieczki po Dolnym Śląsku odwiedziłam pałac Wojanów. Moja wizyta tam była dość niespodziewana, gdyż po odwiedzeniu pałacu w Łomnicy wyruszyliśmy w dalszą drogę. Wchodząc do autokaru odebrałam rozmowę telefoniczną i ledwie siadłam na miejscu już mnie szturchali, że trzeba wysiadać.



Wyszłam z autokaru nie bardzo wiedząc dlaczego i dalej kontynuowałam rozmowę telefoniczną, stojąc z boku autokaru. Dopiero gdy skończyłam rozmawiać dotarło do mnie, że stoję koło kolejnego pałacu. 

 

No cóż miałam mały problem, bo nie bardzo wiedziałam gdzie jestem, ani co to za pałac, ani ile mam czasu na jego obejrzenie. A wszyscy z naszej wycieczki już się rozpierzchli po okolicznym terenie, więc nie było kogo zapytać o cokolwiek. 

 

Pewnie się domyślacie co zrobiłam, wzięłam aparat do ręki i w drogę. Obeszłam pałac dookoła, do środka nie dało się wejść, bo coś się tam akurat odbywało i obsługa nie chciała, żebyśmy się tam plątali. 

 

W jednym z dawnych budynków gospodarczych dostałam foldery reklamowe, dzięki temu cokolwiek się mogłam dowiedzieć o  tym miejscu. 

 

Pierwsze wzmianki o terenie Wojanowa pochodzą już z 1281 roku. Na terenie majątku renesansowy pałac powstał w 1607 roku za sprawą rodu von Zedlitz. 

 

Długo się nim nie nacieszyli, bo został zniszczony, jak wiele innych, podczas potopu szwedzkiego. Parę lat później odbudowany jako barokowa rezydencja.

 

 Przez kolejne lata zmieniali się właściciele, aż w 1831 roku pałac nabył Karl Albrech Ike, radca sądowy Królestwa Pruskiego. Za jego sprawą pałac zostaje przebudowany, w efekcie, którego powstaje romantyczny dwór w stylu neogotyckim.

 

Kolejnym właścicielem pałacu był król pruski Fryderyk Wilhelm III, który równocześnie był właścicielem pobliskiej letniej rezydencji w Mysłakowicach.



Za jego sprawą powstał wspaniały park krajobrazowy według projektu dyrektora pruskich ogrodów królewskich - Peter Joseph Lenne.



Następnie dobra odziedziczyła w 1889 córka pary książęcej, która w 1908 roku sprzedała dobra. Kolejny wiek nie był szczęśliwy dla pałacu Wojanów.



Do zakończenia II wojny światowej pałac zmieniał kilka razy właściciela. W czasie wojny mieszkali tu jeńcy wojenni, pracujący w pobliskiej fabryce papieru. Jak się można domyślić pałac został zniszczony i splądrowany.



Po wojnie mieściły się tu mieszkania i administracja PGR-u. Wraz z upływem czasu nie remontowany pałac popadał w ruinę.

 

W 1995 roku zakupiony przez włoską spółkę, która tylko zabezpieczyła budynek. Pożar, który wybuchł w 2002 roku dopełnił dzieła zniszczenia, tak że utracono wszystko co ocalało z pierwotnego wyposażenia pałacu. Kolejny raz wystawiony go na sprzedaż.

 

Spółka "Pałac Wojanów" zakupiła obiekt w 2004 roku i poddała go gruntownemu remontowi. W latach 2005-07 odrestaurowano nie tylko pałac, ale także pobliskie budynki gospodarcze oraz park krajobrazowy otaczający pałac. 

 

Dawne budynki gospodarcze takie jak stajnia, spichlerz, stodoła, wozownia czy oficyna zaczęły pełnić nowe funkcje. W pałacu i wymienionych obiektach powstał ekskluzywny obiekt konferencyjno - wypoczynkowy.

 

Można tu oprócz noclegu w 92 apartamentach i pokojach skorzystać z restauracji czy kawiarni oraz herbaciarni. Goście mają zapewnione bogate zaplecze sportowo-rekreacyjne, m.in. korty tenisowe, boiska do siatkówki i koszykówki, basen, jacuzzi, sauny, fitness, gabinety odnowy biologicznej, sale ćwiczeń, itp. W parku znajdują się nowe altany i fontanny, od nowa wytyczono również ścieżki spacerowe.



Dla chętnych, którzy chcieliby przenocować w Wojanowie ceny noclegu rozpoczynają się w Oficynie od 300 zł za noc, a w pałacu od 390 zł za noc. Dla bardziej wymagających nocleg w apartamencie Lux, to już koszt 1450 zł za noc. Na pocieszenie dodam, że można czasem spotkać oferty na Grouponie.

 

Aby pokazać tym, co nie znają okolicy, to stojąc pod pałacem Wojanów między drzewami widzimy pałac Łomnica. Wydaje mi się, że szybciej przeszlibyśmy na piechotę niż autokarem, bo zanim wszyscy wsiądą i wysiądą, to sporo czasu zajmuje.



 Dziękuję za odwiedziny i życzę miłego dnia.
      

niedziela, 9 lutego 2014

Bazylika Zwiastowania Pańskiego w Nazarecie - Izrael

Dziś postanowiłam pokazać kolejne miejsce na trasie po Ziemi Świętej, a jest nim Bazylika Zwiastowania Pańskiego w Nazarecie. 

 

Gdy przybyliśmy na miejsce okazało się, że w jej wnętrzu odbywa się msza św i nie ma możliwości wejścia do środka. Nasza grupa poszła odwiedzić pobliski kościół św Józefa, o który niedawno pisałam - klik.

 

Wróciliśmy pod bazylikę, gdzie przewodnik opowiedział nam jej historię. Jak wszyscy wiedzą jest to jedno z trzech najważniejszych i najczęściej odwiedzanych przez pielgrzymów miejsc w Ziemi Świętej po Bazylice Narodzenia w Betlejem i Bazylice Bożego Grobu w Jerozolimie.



Według tradycji chrześcijańskiej w miejscu gdzie obecnie stoi Bazylika znajduje się Grota Zwiastowania, w której Archanioł Gabriel miał zwiastować Maryi, iż zostanie matką Syna Bożego.    

 

W pierwszych wiekach naszej ery chrześcijanie mieli zwyczaj spotykania się na modlitwach w miejscach związanych z życiem Jezusa. W miejscu zwiastowania przez wieki powstawały: najpierw synagoga, a później kolejne kościoły. 

 

Dowiadujemy się o losach tego miejsca z relacji kolejnych osób odwiedzających Nazaret. Jedną z takich osób jest św Hieronim, który odwiedziła miejsce zwiastowania w IV wieku. Później w 1251 roku we mszy św uczestniczy król francuski Ludwik IX. 

 

Parę lat później w 1263 roku bazylika zostaje zniszczona, ale ocalał Dom Maryi. W obawie przed jego zniszczeniem zostaje zdemontowany i droga morską przewieziony na teren dzisiejszej Dalmacji a następnie do Loreto we Włoszech. 

 

Tam go złożono i stoi do dziś. W późniejszych latach dobudowano mu bazylikę, od tego czasu domek loretański jest to budowla wybudowana we wnętrzu kościoła. Jego kopii jest wiele na całym świecie. 

 

W 1620 roku franciszkanie zakupili teren ruin z Grotą Zwiastowania. Zbudowali tu kaplicę i mieszkania dla zakonników, ale było to za małe dla przybywających w dużej ilości pielgrzymów. 

 

Wystąpili o zgodę na budowę kościoła. Otrzymali ją pod warunkiem w9
,9*ybudowania kościoła w ciągu 7 miesięcy czyli tyle ile trwa hadżdż - pielgrzymka do Mekki. 

 

Zadanie zostało wykonane przy udziale licznych robotników. Kościół powstał w wyznaczonym czasie, ale był bardzo skromny, bo franciszkanie nie dysponowali dużymi środkami finansowymi na jego budowę. 

 

Kolejną ze znanych osób, która odwiedziła w 1799 roku tę świątynię był Napoleon Bonaparte. 

 

W późniejszych latach kościół rozbudowano, ozdobiono rzeźbami przywiezionymi z Wenecji, zamontowano dzwony i ogrodzono murem. 

 

Uznano, że ten kościół nie był zbyt wartościowy pod względem architektonicznym i rozebrano go w 1954 roku, następnie prowadzono tu badania archeologiczne. 

 

W 1961 roku zaczęto budowę obecnej bazyliki według projektu włoskiego architekta. W 1969 roku bazylika została konsekrowana. Składa się ona z dwóch, można powiedzieć, odrębnych kościołów.

 

Po wysłuchani historii tego miejsca, trochę długo to trwało, wchodzimy wreszcie do środka. Wnętrze powoli pustoszało po pielgrzymach, którzy mieli mszę św.

 

U góry znajduje się nowoczesny trójnawowy kościół, na ścianach którego znajdują się liczne wizerunki Matki Boskiej z różnych części świata. Mi najbardziej przypadła do serca - ta z Japonii. 

 

Mamy parę minut na zobaczenie górnego kościoła. Nie możemy się napatrzeć na wykonane różnego rodzaju technikami obrazy Matki Boskiej - dary różnych państw. Na prezbiterium zwracamy mniejszą uwagę.



We wnętrzu jest dość ciemno, bo jest oświetlane tylko światłem wpadającym przez okna wyplenione witrażami.

 

Po obu stronach wejścia w rogach znajdują się kręte schody, którymi schodzimy do dolnego kościoła, w którym znajdujemy Grotę Zwiastowania.

 

Na dole naszą uwagę przykuwa Grota Zwiastowania. Wnętrze dolnego kościołą zdobią pozostałości po wcześniejszych świątyniach.

 

Tutaj również nie mamy zbyt dużo czasu bo między godz 12:00 a 14:00 jest przerwa.

 

Dzięki naszemu super przewodnikowi Dawidowi mamy okazję na spokojne zobaczenie, odmówienie modlitwy i zrobienie zdjęć.

 

Dochodzi godzina 12 w południe, dokładnie w południe znajdujemy się pod Grotą Zwiastowania. Mamy okazje w tym szczególnym miejscu i czasie odmówić "Anioł Pański".


 

Do wnętrza groty zaglądamy przez kratę, która nie pozwala na wejście pielgrzymom do środka.

 
  
Bazylikę Zwiastowania odwiedziło też trzech papieży Paweł VI, Jan Paweł II oraz Benedykt XVI.

 

Po wyjściu z terenu bazyliki idziemy drogą w dół w stronę naszego autokaru, a po drodze mijamy stragany, gdzie można się napić soku ze świeżo wyciśniętych owoców granatu lub innych jak kto lubi.

 

Po drodze zaglądamy też do sklepu z przyprawami. Bardzo mi się podobało jak usypują z przypraw kopczyki, w tym sklepie tego akurat nie robili, ale w Jerozolimie to był częsty widok.

 

Przed wejściem do autokaru mamy jeszcze czas oczywiście na zakup pamiątek.

 

Nasi rzucili się na wszystko jakby nigdy dewocjonalii nie widzieli. Sama kupiłam jedynie pocztówki, które wysłałam do rodziny i znajomych, byłam zdziwiona, bo doszły ponad miesiąc później, już straciłam nadzieję. 




Można było nabyć taką szopkę za jedyne 485 $. Kto jest chętny?



Kawałek od naszego sklepu ze skrzyżowania, a właściwie ronda świetnie widać bazylikę.



Choć drogi mają wspaniałe to widać, że i tam nie jeżdżą idealnie, pozostawiając pogięte znaki.



Nie mogłam się napatrzeć na znaki drogowe, napisane w trzech językach a także trzema różnymi alfabetami.



Ze skrzyżowania ładny widok był na panoramę Nazaretu.



Kawałek za Nazaretem z autokaru mieliśmy okazje zobaczyć ruiny jakiegoś amfiteatru.



W dalszej drodze towarzyszył na taki widok z okien autokaru. Widać tu jaka roślinność porasta nieużytki wzdłuż drogi.



Na tym kończę spacer po Nazarecie. Dla tych co wytrzymali ten długi wpis - owoc granatu rosnący przed bazyliką. Dziękuję za wizytę i pozostawione komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...