wtorek, 21 sierpnia 2012

Jankowice - Studzienka - Sanktuarium Bożego Ciała

Do Studzienki - bo tak jest nazywane miejsce położone w lesie miedzy Marklowicami a Jankowicami - pielgrzymują wierni, ale też pobliscy mieszkańcy odwiedzają to miejsce szukający ciszy i spokoju, uciekający od miejskiego zgiełku. To tutaj co roku w drugą niedzielę maja pielgrzymują mieszkańcy Ziemi Rybnicko - Wodzisławskiej. Na te spotkania ma zwyczaj przyjeżdżać arcybiskup katowicki.

 

 

 

 

 

Historia tego miejsca zaczyna się za czasów wojen husyckich, kiedy w podążający do chorej kobiety ksiądz Walenty zostaje zabity, wcześniej ukrywając hostę w dębowej dziupli, którą odnaleziono po latach.  Kawałek dębu, w którym była ukryta hostia znajduje się pod ołtarzem głównym w pobliskim kościele. W miejscu pochówku ks. Walentego, gdy szukano ciała aby pochować je na cmentarzu, wytrysło źródełko i przez lata słynęło z licznych cudów uzdrawiających. 
Kolejna historia jest związana z powstaniem kaplicy. Ksiądz w parafii MB Bolesnej z Rybnika poważnie zaniemógł i przyrzekł, że jeśli wyzdrowieje to wybuduje kaplicę. Wkrótce wyzdrowiał i spełnił obietnicę, wybudował kaplicę, przed która tryskało źródełko. W późniejszym czasie została wybudowana duża grota na wzór tej z Lourdes, z figurą Matki Boskiej. Następnie wybudowano dwie mniejsze groty, jedna Św Barbary - patronki górników i druga bezrobotnych, gdyż budowali ją bezrobotni górnicy w czasach kryzysu. Był czas przed drugą wojną światową kiedy w Studzience mieszkał pustelnik, który zajmował się wszystkim na miejscu i modlił razem z przybywającymi pielgrzymami. W czasie wojny Studzienka uległa bardzo dużym zniszczeniom, po wojnie została odremontowana. W 1976 roku tamtejszy ksiądz wprowadził zwyczaj pielgrzymowania w drugą niedzielę maja i do dziś się to kultywuje. Począwszy od maja do października odbywają się tu msze wieczorne zakończone Apelem Fatimskim - wygląda to zjawiskowo, gdy widzimy tysiące zapalonych świec i słyszymy odśpiewane Ave Maria.   
W tym roku miałam okazję być w drugą niedzielę maja w Studzience na mszy św koncelebrowanej przez emerytowanego ks. arcybiskupa katowickiego Damiana Zimonia, który śmiał się, że w przeciągu wielu lat, kiedyś raz nie przyjechał do Studzienki, to teraz to odrobił. Mszę św miał prowadzić nowy ks. arcybiskup katowicki Wiktor Skworc, jednak wolał pojechać do Tarnowa.   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szkody górnicze nie ominęły i tego miejsca, w związku z tym w 2001 roku Studzienka została poddana gruntownemu remontowi. Przebudowano kaplicę na wzór tej poprzedniej, odnowiono stacje drogi krzyżowej. Powstała asfaltowa droga dojazdowa w miejsce leśnej ścieżki, postarano się również o nowe ławki dla wiernych oraz bardzo ładnie zagospodarowano obejście. Począwszy od 2002 w Studzience wraz pobliską parafią pw. Bożego Ciała ustanowiono Sanktuarium Bożego Ciała zgodnie z dekretem ks. arcybiskupa katowickiego Damiana Zimonia. 












W przyszłości kiedyś napisze trochę o kościele pw. Bożego Ciała w Jankowicach Rybnickich. Wcześniej jednak, muszę się wybrać aby uzupełnić zdjęcia wnętrza.

czwartek, 14 czerwca 2012

Bujaków - kościół św Mikołaja

Kościół wraz z przyległym ogrodem w Bujakowie odwiedzam każdego roku wiosną. Dowiedziałam się o nim przypadkiem kilka lat temu i od tego czasu staram się wiosną wpaść choćby na chwilę. Do tej pory każdego roku odwiedzałam Bujaków końcem kwietnia gdy kwitły magnolie, a trzeba przyznać, że bujakowski ogród może się pochwalić licznymi okazami w różnych kolorach. Nigdzie więcej na tak małym terenie nie widziałam tylu różnych magnolii w jednym miejscu. Tym razem pojechałam później, czyli w połowie maja, zgodnie z zaleceniem tutejszego proboszcza, który zapraszał do ogrodu na kwitnące różaneczniki, a ma ich od groma. 


Kościół w Bujakowie jest p.w. Św Mikołaja. Figurę patrona możemy zobaczyć od razu wchodząc na dteren kościoła, stoi tuż przy wejściu. Obraz z podobizną św Mikołaja znajduje się także w głównym ołtarzu na obrazie zasłaniającym figurę Matki Boskiej.

 
Figura przedstawiająca Matkę Boską Bujakowską została wykonana z drewna, pochodzi z 1480 roku. Znalazł ją proboszcz na początku lat 80-tych w zabytkowej kapliczce. Została poddana renowacji i w 1982 roku nastąpiło uroczyste przeniesienie figury do kościoła, zaś w 2000 roku dokonano jej koronacji. To podczas tej uroczystości ks. abp Zimoń określił ją jako Patronkę Środowiska Naturalnego. Niedługo później parafia stała się Sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Środowiska Naturalnego.

 

 

 

 

Freski nad prezbiterium zwróciły moją uwagę, bardzo mi się podobają. Zostały one namalowane w 1996 roku podczas renowacji kościoła.

 

 

 

Na koniec organy i wejście do kościoła.




Z kościołem w Bujakowie związana jest też legenda, iż pierwszy kościół na tym terenie poświęcił św Wojciech w czasie swojego pielgrzymowania do Gniezna. Nie ma na to żadnych dowodów, nie potwierdzają tego fakty historyczne,  jednak taka legenda jest przekazywana od pokoleń wśród mieszkańców. Obecnie jeden z witraży przedstawia św Wojciecha.





poniedziałek, 28 maja 2012

Zagroda żubrów w Pszczynie

Niedawno wybrałam się do Pszczyny odwiedzić Zagrodę Żubrów. Byłam tu już drugi raz i widzę jak się wszystko rozbudowuje, przybywa zwierząt. Uważam, że warto poświęcić troszkę czasu i odwiedzić Zagrodę Żubrów.
W zagrodzie możemy oglądać żubry przy karmieniu o wyznaczonych godzinach. Możemy również obserwować je z wybudowanego pomostu widokowego. Warto dodać, że pomyślano tu o osobach niepełnosprawnych i o rodzinach z wózkami, gdyż dla nich przygotowano windę. 
Dodatkowo na terenie zagrody możemy spotkać też inne zwierzęta i ptaki. Są tu między innymi muflony, jelenie, sarny, daniele, łosie, dziki, króliki, kózki i owieczki, a także spacerujące po zagrodzie i poza nią pawie, gęsi łabędzionose i kaczki krzyżówki, a także inne ptaki umieszczone w klatkach. 


wtorek, 22 maja 2012

Zamek w Starych Tarnowicach i gospoda u Wrochema

W ramach serii wyjazdów z cyklu "Kościół i Karczma" z PTTK-iem miałam okazję trafić do dzielnicy Tarnowskich Gór - Tarnowic Starych, gdzie mieści się przepiękny zamek. Po jego zwiedzeniu na koniec wycieczki trafiliśmy do karczmy a właściwie do gospody. 
Zamek w Starych Tarnowicach został wybudowany w stylu renesansowym z XVI wieku przez Piotra Wrochema. Przez lata przechodził w różne ręce, aż trafił do rodu Hencel von Donnersmarck. W ich posiadaniu zamek i okoliczne dobra były do 1945 roku. Po wojnie znajdował się tu PGR. W roku 2000 zamek zakupiło małżeństwo Smolorz. To dzięki ich zaangażowaniu w przywrócenie świetności pozostającego w ruinie obiektu, włożeniu dużych nakładów pracy pracy i inwestycji znaczących środków finansowych zamek odzyskał dawny blask. Z wielką przyjemnością zwiedziłam zamek i mam nadzieję, że za jakiś czas znów będę miałam możliwość odwiedzenia tego miejsca. Widoczne zaangażowanie w podniesienie jeszcze atrakcyjności tego miejsca, choć i tak jest już na wysokim poziomie, zachęca mnie do kolejnych odwiedzin. Zachęcam wszystkich, którzy nie mieli jeszcze okazji do odwiedzenia zamku w Starych Tarnowicach.

 

 

 

 

Wnętrze zamku zostało urządzone z należytą starannością. Nasze zwiedzanie można było podzielić  na dwie części. Pierwsza cześć było to wspaniale urządzone komnaty, podczas oglądania których z wielką przyjemnością słuchało się przewodniczki i oglądało ciekawostki. Nasza pani przewodnik pokazała nam przykładowo jak ciekawie był zabezpieczony sekretarzyk przed dostępem nieuprawnionych osób do niektórych szuflad. Mieliśmy okazję zobaczyć starodawne łóżko chowane w szafie oraz wiele innych ciekawych mebli, w tym pięknie rzeźbione stołki.  









Drugą część naszego zwiedzania stanowiło muzeum, w którym mieliśmy okazję zobaczyć salę poświęconą renowacji mebli. Niesamowite jak wiele jest różnych detali, które można wykorzystać przy robieniu stolików, komód itd. W kolejnych salach mogliśmy zobaczyć ogromny zestaw kluczy, różne narzędzia, makieta pałacu, makiety pociągów, makiety domów, szopek itd.  Niestety nie miałam tu szczęścia, bo wysiadł mi ostatni komplet baterii w aparacie i resztę zdjęć robiłam komórką.












Otoczenie zamku jest w trakcie realizacji, ale i tak świetnie się zapowiada. Widać jaki ogrom pracy został włożony i jak wiele środków zostało zainwestowanych. No i można zaobserwować, że kolejne prace są wykonywane. Jak mówi przysłowie "Pańskie oko konia tuczy" - gospodarz zamku był obecny, siedział przed domem i obserwował co się dzieje.



 

 

 

Nasze zwiedzanie obiektu skończyliśmy w Gospodzie u Wrochema. Zresztą jak każdy nasz wyjazd z serii karczma i kościół - jak my to mówimy, a oficjalnie brzmi "Kościół i Karczma". Nasz przewodnik śmieje się, że za bardzo ciągnie nas do karczmy, dlatego przestawiamy kolejność. :) Podobnie jak w poprzednich wyjazdach otrzymaliśmy żurek z chlebem, a resztę jeśli ktoś miał ochotę to trzeba było sobie kupić we własnym zakresie. Jak na mój gust ceny są tu za wysokie i podobnie jak ja myślało większość uczestników wycieczki, bo prawie nikt nic nie zamówił poza kawą czy napojem, choć byliśmy głodni, gdyż porcja żurku nie zaspokoiła naszego głodu.









A na koniec tuż przed wsiadaniem do autokaru mieliśmy okazję zobaczyć zagrodę ze zwierzętami, znajdującą się obok gospody.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...