niedziela, 20 maja 2012

Pałac w Brynku

Niedawno będąc przejazdem odwiedziłam pałac w Brynku. Obecnie mieści się tam Zespół Szkół Leśnych i Ekologicznych. Jako, że byłam w sobotę to nie odbywały się zajęcia i dzięki temu miałam okazję zobaczyć kilka sal, a w nich pozostałości po dawnych właścicielach.

  

 

Pałac w Brynku wybudował w 1829 Bernard von Rosenthal z Wrocławia. W 1905 roku nabył go hrabia Hugo I Hencel von Donnersmarck z Siemianowic, który go przebudował. Po przebudowie nabrał charakteru luksusowej eklektycznej rezydencji. Pałac zachował do dziś w prawie niezmienionej wersji wygląd zewnętrzny z czasów Donnersmarcków, za to wewnątrz został przystosowany do potrzeb szkoły.

 

 

 

 



W pałacu znajduje się kaplica p.w. Św Franciszka z Asyżu i św Huberta, która przez długi czas była sklepem, dopiero w 1991 roku została oddana kościołowi i znów pełni swoją funkcję. Z oryginalnego wystroju zachowało się niewiele, w całości zachował się witraż w prezbiterium przedstawiający pokłon Trzech Króli.

 

 

 

Dookoła pałacu znajduje się park krajobrazowy, którym opiekują się uczniowie pobliskiego technikum. Wraz z powstaniem szkoły został założony ogród botaniczny na terenie 5 ha. Znajduje się tu wiele ciekawych okazów.

W pobliżu znajdują się również dawne zabudowania gospodarcze takie jak wieża ciśnień z zegarem i przelotową bramą, oranżeria czy oficyna pałacowa.




czwartek, 10 maja 2012

Drewniany kościół w Rybniku Wielopolu

W niedzielę po obiedzie wybrałam się do jednej z rybnickich dzielnic - do Wielopola. Odwiedziłam tutaj piękny drewniany kościół p.w. Katarzyny Aleksandryjskiej i Matki Boskiej Różańcowej. Kościół ten jest najstarszym kościołem na śląsku, został wybudowany w Gierałtowicach w 1534 roku, a jego fundatorem był Stanisław Dąbrówka. W 1844 miał dobudowaną kwadratową wieżę. Za to w 1976 roku kościół został przeniesiony z Gierałtowic do Wielopola, gdzie stoi do dziś. 
Jadąc trasą 78 z Rybnika do Gliwic, po prawej stornie w pewnym momencie można zobaczyć jego wieżyczki. Trudno tu o jakieś drogowskazy, wcześniej jadąc obwodnicą widziałam jedną malutką strzałeczkę z nazwą kościoła. Wystarczy zjechać z głównej drogi w osiedle domków jednorodzinnych i wąskimi ścieżkami dojeżdżamy na parking kościelny, który jest spory i jest gdzie auto zostawić. Stojąc na parkingu ukazuje nam się cała bryła kościoła.




W kościele nie ma obecnie zabytkowego wyposażenia w skład którego wchodziły ołtarz, ambona i renesansowe ławki. Zachował się zabytkowy obraz św Katarzyny z 1828 roku namalowany przez Franciszka Froemla z Moraw, który wchodził kiedyś w skład ołtarza głównego. Zachowała się również polichromia patronowa.






 W czasie remontu w latach 1960-61 znaleziono malowidła na deskach stropowych tzw polichromię patronową. Powstaje ona poprzez wykorzystanie szablonów zwanych patronami.


 

 Oprócz tego w kościele moją uwagę zwróciło parę elementów.




Tuż obok kościoła znajduje się drewniana dzwonnica wybudowana zaledwie parę lat temu, dokładnie w 2005 roku, a świetnie uzupełnia całość.



Kościół mogłam zobaczyć tylko dlatego, iż wybrałam się na nabożeństwo majowe i mszę św. Gdy przyjechałam kościół już był otwarty, a kilkanaście minut po mszy kościół jest zamykany i nie ma możliwości zobaczenia wnętrza. Niestety ze względów bezpieczeństwa tak się dzieje w większości kościołów. Jest to smutne ale prawdziwe i dla takich osób jak ja, które lubią zwiedzać różne obiekty, kościoły muszę sobie zostawić na niedzielę i święta.
Gdy zbierałam się do wyjazdu przyjechała cała rodzinka na rowerach, dan im było tylko zobaczyć kościół z zewnątrz, objechali go dookoła, zrobili parę zdjęć i jechali dalej. 
Ciekawym zbiegiem okoliczności okazało się, że proboszczem tej parafii jest dawny wikary z naszej parafii.

niedziela, 6 maja 2012

Pałac w Pławniowicach

Trzeciego maja wybrałam się do pałacu w Pławniowicach. Byłam to moja druga wizyta w tym miejscu i podejrzewam, że ostatnia. Pierwszy raz byłam tu w 2007 roku i miałam okazję zobaczyć pałac tylko z zewnątrz. Tym razem przeczytałam w internecie, że w weekend majowy w pałacu będzie możliwe zwiedzanie z przewodnikiem, więc pojechałam. 
Pałac mieści się przy węźle autostrady A4 z drogą DK40. Po zjechaniu z autostrady, po przejechaniu paru kilometrów wzdłuż jeziora, jesteśmy pod pałacem. Był problem z zaparkowaniem samochodu, gdyż nie ma większego parkingu w pobliżu i samochody stawały gdzie popadnie. Była ładna pogoda, więc przyjechało bardzo dużo ludzi. 




Od razu po przekroczeniu bramy płaciło się 2 zł za wejście na teren parku, inaczej nie można było wejść do pałacu. Następnie o wyznaczonej godzinie otwarta została kaplica, w której drzwiach dwie osoby sprzedawały bilety wstępu. Następnie ksiądz opowiadał jak to po wojnie pałac uległ zniszczeniu i przy finansowaniu ze środków rządu RFN w latach 1993-95 odrestaurowali bryłę pałacu czyli ściany, dach, okna i drzwi. Za to resztę robią za środki pozyskane ze sprzedaży biletów, z darowizn i z datków. O finansach gadał jak najęty, za to o samym pałacu i jego historii oraz o jego mieszkańcach wspomniał w paru słowach, to więcej można się dowiedzieć z Wikipedii. Niezbyt przychylnie zostało to przyjęte przez zwiedzających. Zwłaszcza, że pochód był tak duży, że przewodnik wyszedł już z ostatniego pokoju i spotkał koniec kolejki, czyli jeszcze ostatni ludzie nie zdążyli wejść do pierwszego pokoju. Dla mnie dziwne było słuchać, co jest w trzecim pokoju będąc w pierwszym. Jak dla mnie powinien sobie darować wykład o finansach i co pół godziny wpuszczać grupę, którą oprowadzi po kaplicy i pałacu.
Przyznam jak bardzo byłam zachwycona pałacem Pławniowickim nazywanym Perłą Śląska, oglądając go z zewnątrz, tak wyjechałam zdegustowana. Jako notoryczna turystka chętnie odwiedzam różne miejsca, ale zwiedzenie pałacu z przewodnikiem nie zachęciło mnie do kolejnej wizyty.
W pałacu nie można robić zdjęć, gdyż część eksponatów mają pożyczonych i nie mają zgody na ich upublicznianie. Nie bardzo to rozumie, bo nie można robić zdjęć w środku, ale za to można kupić na DVD płytę z nakręconym filmem o pałacu oraz można na ich stronie wirtualnie zwiedzić pałac. Jak zdjęcie przeciętnego turysty jest upublicznianiem, a film emitowany w TVP3 i oglądanie wnętrz w internecie nie jest upublicznianiem.  Wnętrze można zobaczyć na stronie http://palac.plawniowice.pl/wirtualne_zwiedzanie/


Pałac w Pławniowicach zwany jest też pałacem Ballestremów, został zbudowany w latach 1882-85 na zlecenie hrabiego Franciszka II Ballestrem na miejscu poprzedniego pałacu. Wybudowano trzy skrzydła w kształcie litery "U"o dwóch kondygnacjach. Dach jest czterospadowy z licznymi uroczymi wieżyczkami. Każdego zachwyca barwna fasada z czerwonej cegły w połączeniu z kamiennymi detalami.
W pałacu znajduje się kaplica p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP konsekrowana w 1885 roku. Kaplica duża jak na warunki pałacowe, od początku była przeznaczona dla rodziny zamieszkującej pałac oraz dla miejscowej ludności. Obecnie kaplica pałacowa służy mieszkańcom Pławniowic jako kościół parafialny.

 Na dziedzińcu jest fontanna z przepiękną figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem.


Na przeciw pałacu, praktycznie wchodząc już do parku, umieszczony został pomnik protoplasty rodu Ballestremów - Giovanniego Babtisty Angelo von Ballestrem di Castellengo, wykonany na zlecenia Franciszka II Ballestrem przez prof. J. Limburga


Pałac otoczony jest parkiem krajobrazowym, założonym w 1885 roku. Park obejmuje 2,4 ha ziemi, do czasów współczesnych zachowało się tu 40 gatunków drzew i 23 gatunki krzewów. Całość otoczona jest ceglanym murem. Znajduje się tu również staw, na którym spotkałam parę kaczek. Park sprawia wrażenie cichego i spokojnego. Widać, że jest zadbany, miło jest spędzić tu czas w otoczeniu zieleni. 




Po przejściu parku obeszłam jeszcze raz pałac dookoła zachwycając się piękną fasadą. Wspaniale wyglądał czerwony zamek na tle zieleni budzącej się do życia i niebieskiego nieba. Jest to po prostu wdzięczny obiekt do fotografowania.






Niedaleko pałacu znajduje się jezioro Pławniowickie, nad którym odpoczywało sporo ludzi, nawet widać było żaglówki na wodzie. Świetne miejsce na odpoczynek w weekend.



piątek, 4 maja 2012

Pochód pierwszomajowy Doliną Chochołowską

W tym roku 1 maja spędziłam w Dolinie Chochołowskiej. Pojechałam na wycieczkę "Zwiedzamy Polskie Tatry" organizowaną przez koło wysokogórskie PTTK-u. Ludzi było tyle, że szło się jak w prawdziwym pochodzie pierwszomajowym. Jadąc na wycieczkę bałam się, że krokusy już dawno przekwitły i nic nie zobaczę. Mimo, że bardzo duża ilość krokusów już przekwitła, to jednak nadal spora ilość kwitła, przede wszystkim były to te które rosły w cieniu. Byłam oczarowana tak wielką liczbą krokusów. Nawet te tłumy ludzi nie przeszkadzały mi w zachwycaniu się kwiatami, takimi jak krokusy, pierwiosnki czy kaczeńce.
Jeśli chodzi o Dolinę Chochołowską, to bardzo mi się podobała. Drogę do schroniska można pokonać na wiele sposobów. Można ją tradycyjnie przejść na piechotę, zajmuje to w jedną stronę ok dwóch godzin z postojami na zdjęcie i odpoczynek lub więcej w zależności od tempa marszu. Całą drogę można podzielić na dwa odcinki, jeden to droga asfaltowa, a drugi to tradycyjna ścieżka, pokryta częściowo kamieniami. Cała droga jest łatwa i przyjemna tylko z dwoma małymi podejściami.
Drogę do schroniska można pokonać także na rowerze. Są trzy punkty gdzie wypożycza się rowery na dole, w środku i na końcu. Tak więc można przejechać całą drogę tam i z powrotem lub też odcinek między punktami wypożyczalni. Zauważyłam, że wiele ludzi pożyczało rowery w drodze powrotnej na środkowej wypożyczalni i zjeżdżało na dół ten asfaltowy odcinek drogi. 
Dolną część drogi czyli odcinek pokryty asfaltem można pokonywać kolejką. Kolejka kursuje w górę i w dół co 20 min i patrząc po ilości zajętych miejsc ma bardzo dużo chętnych. 
Ostatni sposób pokonania drogi to jazda bryczką, która posiada cztery miejsca. Jednak widziałam nie raz, że go jednej bryczki wsiadało za jednym razem więcej pasażerów, najczęściej były to wielodzietne rodziny. Ten sposób podróżowania jest najdroższy, a zarazem najwygodniejszy.
Niedaleko schroniska na polanie Chochołowskiej znajduje się kaplica Jana Chrzciciela. Wychodząc ze schroniska warto wybrać się górną drogą pod lasem i choć na chwilę zahaczyć o kapliczkę.







































Więcej zdjęć z krokusami można zobaczyć tutaj.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...