czwartek, 25 czerwca 2020

Z wizytą w Centrum Koronki Koniakowskiej

Do Koniakowa do dawna się wybierałam i ciągle coś wypadało, jak rozładowany akumulator w samochodzie, a kiedy tam pojechałam, to towarzystwo chciało od razu wracać. Nie było na nich rady i trzeba było się podporządkować dla świętego spokoju. Gdy w końcu nadarzyła się okazja wycieczki do Istebnej połączonej z wypadem do Koniakowa w grudniu ubiegłego roku, to się nie zastanawiałam tylko pojechałam.  



Tym razem nie będę pisała o Istebnej, a było by o czym pisać, bo wróciłam ze zwichniętą kostką i stłuczonym kolanem, które mimo rehabilitacji do dziś się daje się we znaki. Tym razem będę pisała o Koniakowie, a dokładnie o Centrum Koronki Koniakowskiej. 

 

 

 Gdy przyjechaliśmy do Koniakowa, to koniecznie chcieliśmy zobaczyć koronki, na miejscu okazało się, że Izba Pamięci pani Gwarkowej jest zamknięta, to poszłam sprawdzić co to jest za budynek z koronkami. Okazało się, że jest to muzeum koronki czyli Centrum Koronki Koniakowskiej, dodatkowo po zakupie biletów przez naszą grupkę mieliśmy darmowe oprowadzanie, bo było nas powyżej 10 osób. 

 

 

Założycielką muzeum i zarówno kustoszem jest pani Lucyna Ligocka – Kohut, która osobiście nas oprowadziła i opowiedziała o powstaniu muzeum, historii powstania koronczarstwa w Koniakowie i procesie tworzenia. Pani Lucyna nie hekluje czyli nie robi na szydełku, ale jak sama powiedziała o koronkach może godzinami opowiadać. My spędziliśmy tam półtorej godziny, był to czas, kiedy pani Lucyna nas oprowadzała po muzeum oraz krótki czas przeznaczony na zakupy. 



Co roku w długi weekend sierpniowy w centrum Koniakowa odbywają się Dni Koronki Koniakowskiej, nie wiem jak to będzie w tym roku. Zwykle w programie znajdują się ciekawe warsztaty rękodzieła, wystawy koronek i pokazy mody w czasie, których modelki są w kreacjach wykonanych z koronki koniakowskiej, występy zespołów muzycznych oraz konkursy z nagrodami. 



Pani Lucyna jest inicjatorką powstania największej koronki świata, która trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa. W 2013 roku podczas Dni Koronki Koniakowskiej została zaprezentowana serweta o średnicy 5 metrów, ważyła ok 5 kg. Do jej wykonania zużyto ok 50 km nici i serweta powstała z 8 tysięcy elementów zrobiona przez 5 wspaniałych koronczarek w ciągu 4 miesięcy. Na co dzień tę największą koronkę można oglądać w Gminnym Ośrodku Kultury w Istebnej.



Historia koronki koniakowskiej ma już ponad 100 lat i nadal cieszy się powodzeniem wśród mieszkańców Koniakowa, bo ok 700 osób zajmuje się heklowaniem czyli szydełkowaniem. Był czas kiedy koronczarki zbyt miały poprzez Cepelię, ale kiedy w 1990 roku została ona zlikwidowana koniakowskie koronczarki straciły główny kanał dystrybucji.



Dopiero zrobienie nici w rzici czyli koronkowych stringów w 2002 roku znów rozsławiło koniakowskie koronki na cały świat. Skandal sprawił niebotyczną reklamę dla Koniakowa i koronek, bo zainteresowały się koronkami światowe domy mody i ich projektanci jak Christian Dior, Elie Saab czy Louis Vuitton. Koronki trafiły do królowej belgijskiej i królowej brytyjskiej, papieża Jana Pawła II, prezydentów Polski oraz światowych gwiazd jak Beyonce.



Pani Lucyna ma ogromne zdolności organizacyjne trudno jest wymieniać wszystko co dokonała i co ma jeszcze w planach. Jeśli chodzi o dokonania to wymienię powołanie w sierpni 2018 roku Fundacji Koronki Koniakowskiej i otwarcie w kwietniu 2019 Centrum  Koronki Koniakowskiej. A plany ma duże w grudniu mówiła między innymi o wystawie w Dubaju.




Jestem zachwycona koronkami, od zawsze miałam do nich słabość. Sama swego czasu wykonałam kilka serwetek klik, mam ich całe pudełko. Jednak ja lubiłam kolorowe nici, a te koniakowskie wykonywane są z białych nici, bo wyglądają bardzo elegancko. Wiadomo, że im cieńsze nici tym serwetka wychodzi delikatniejsza. Jeśli ktoś z Was chciałby się nauczyć heklowania, to centrum organizuje co jakiś czas warsztaty i można się nauczyć lub podnieść kwalifikacje. 




W Centrum Koniakowskiej Koronki można zrobić zakupy, oferta jest bardzo bogata, okoliczne koronczarki dostarczają swój towar do tutejszego centrum i na miejscu można go nabyć przy okazji zwiedzania. 

 

 

Poza serwetami  i obrusami, były bluzki, bolerka, koszyczki, bombki, aniołki i mnóstwo różnych innych rzeczy, nie wiadomo gdzie było zawiesić oko, tyle cudów wokoło.  Była też biżuteria, która wyjątkowo cieszyła się powodzeniem w mojej grupie. 



Na tym kończę wizytę w tym ciekawym miejscu, a Was jeśli jeszcze tu nie byliście zachęcam do odwiedzenia muzeum, bo warto na własne oczy zobaczyć te cuda i posłuchać pani Lucyny.


Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze, zapraszam ponownie i na Facebooka. klik

16 komentarzy:

  1. I znowu miejsce, do którego nie dotarłam, choć jest na liście:) Przyznam, że nie przepadam za koronkami, natomiast zachwyca mnie umiejętność (i to taka!) ich robienia i to mistrzostwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba być miłośnikiem szydełkowania, ale warto zobaczyć na własne oczy jakie cuda potrafią ludzie wykonać z kawałka nici, to robi wrażenie, a dodatkowo posłuchać opowieści o koronczarstwie koniakowskim.

      Usuń
  2. Super wycieczka:) Byłam tam, nie mam zdjęć, więc chętnie zobaczyłam Twoje.
    Prześliczne wyroby.
    Mam nadzieję, że kolano i noga bolą z czasem mniej.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście udało mi się kupić jedne zabiegi w lutym zanim zaczął się cyrk z koronawirusem, a kolejne mam zamówione na koniec sierpnia. Teraz jest o niebo lepiej niż było w grudniu, ale czasem jeszcze kolano się odzywa, zwłaszcza w nocy jak w dzień przesadzę.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Kilka lat temu byłam w Koniakowie. Niestety, przed wyjazdem nie sprawdziłam baterii do aparatu. Okazały się wyładowane i dlatego nie mam żadnego zdjęcia. Z wielką przyjemnością oglądałam każde Twoje zdjęcie bo prezentowane eksponaty budzą prawdziwy zachwyt!
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zawsze zabieram 3 baterie zapasowe do aparatu i powerbank do telefonu, żeby na trasie nie mieć niespodzianek. Czasem się człowiek zabezpiecza, a tu zonk i karta pamięci pada, jak mi się stało po powrocie z Kotliny Kłodzkiej i straciłam 3,7 tys zdjęć z ostatniego miesiąca. Jednak na wszystko są sposoby, kupiłam specjalny program i udało mi się odzyskać wszystkie utracone zdjęcia.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Byłam, byłam!!! Ale kilkanaście lat temu, a teraz widzę, że bardzo się tam wszystko rozwinęło. Do dziś piękna koniakowska serwetka leży jak relikwia na honorowym miejscu. Stringów nie kupowałam, ale podziwiałam! Bo to są naprawdę dzieła sztuki!!! Dzięki za przypomnienie tego fajnego miejsca:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się wybrać ponownie do Koniakowa, bo Centrum Koronki Koniakowskiej otwarto w kwietniu 2019 roku i jest to wyjątkowe miejsce.

      Usuń
  5. Bardzo lubię rękodzieło. Moja św. pamięci Babcia nauczyła mnie szydełkować i kiedyś bardzo to lubiłam. Niestety z czasem jakoś o tym zapomniałam a w czasach wirusa nauczyłam się robić makramy. Marzy mi się taki szydełkowy obrus na duży stół w salonie więc możliwe, że sobie przypomnę jak to było fajnie siedzieć z szydełkiem w ręku i tworzyć rękodzieło.
    Myślę, że nie tylko fan koronek byłby w Koniakowie zachwycony bo obok takich misternych i przepięknych zdobień ciężko przejść obojętnie.
    Na jednym ze zdjęć zauważyłam zniszczoną serwetkę ( dwunaste zdjęcie od końca ). Wiesz może coś na temat tych zniszczeń bo bardzo jestem ciekawa - zniszczona, niedoskonała a jednak została muzealnym eksponatem.
    Pozdrawiam Cię przeserdecznie i życzę Ci pięknego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie od zawsze pociągało szydełkowanie, mam całe pudełko z serwetkami, które sama zrobiłam. Jednak w domu nie korzystam z nich, siedzą schowane w szafie.
      Ta uszkodzona serweta jest bardzo stara, przeleżała wiele lat schowana w stodole, jeśli dobrze pamiętam, gdy została niedawno znaleziona tyle z niej zostało.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu :)

      Usuń
  6. Nitka i szydełko a jaki efekt, ale do tego potrzebna cierpliwość i misterna robota. Byliśmy w Koniakowie ze sto lat temu, więc chętnie obejrzałem i przypomniałem sobie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do ponownej wizyty, ponieważ to centrum działa od roku.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Przepiękne dzieła pracowitych ludzkich rąk;) Nigdy tu nie byłam, ale może jeszcze będę.Cudne serwety, obrusy, bolerka i sukienki. 700 osób to jak bardzo duży zakład przemysłowy...
    Kiedyś sama popełniłam kilka szydełkowych serwetek.
    Chata gdzie mieści się muzeum łanie ozdobiona. Dziękuję za piękną wycieczkę.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam ludzi, którzy potrafią robić takie cudeńka. Ja mam do tego dwie lewe ręce...

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne miejsce :) Każde z koronkowych dzieł zachwyca i sama historia ciekawa, nie słyszałam o największej serwecie. Nie wyobrażam sobie ile nad nią pracy było. Ciekawe też, że stringi uratowały pamięć o koronce ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe miejsce, na pewno warte odwiedzenia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie witam na moim blogu i bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.
Komentarze od anonimów będą kasowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...