poniedziałek, 2 stycznia 2017

Jarmark w Warszawie

Rozpoczął się nowy rok, a ja chciałabym jeszcze wrócić do grudnia i mojego wyjazdu do Warszawy. Na przełomie listopada i grudnia spędziłam tam parę dni. Dzięki kilkudniowemu pobytowi miałam okazję zobaczyć jak pięknie oświetlona jest nasza stolica.


 

Wszystko zaczęło się od wyjazdu służbowego, kiedy to mieszkałam w hotelu Sofitel, dawna Viktoria. Czasem trochę luksusu się przyda, po ciężkim roku miło być trochę rozpieszczanym. A przy okazji wszędzie jest stąd blisko.



Jeśli chodzi o jedzenie, to szału nie było, smaczne ale zwyczajne jedzenie, nie tego się spodziewałam po 5* hotelu. Bardzo byłam zadowolona z basenu, mogłam tam spędzać czas godzinami, ale za dużo zajęć było w programie, oprócz spotkań, wyjścia do dwóch teatrów, muzeów, nocnego klubu na koncert. Dodam jeszcze, że bardzo podobał mi się widok z okna na park Saski i grób Nieznanego Żołnierza.




Miało być o jarmarku, a nie o hotelu, to już się poprawiam. W czasie tego pobytu miałam okazję trzy razy przespacerować się po centrum Warszawy, początkowo byłam bardzo zawiedziona, że miasto nic nie jest oświetlone, jak dla mnie bardzo smutno i ponuro wyglądało.





Kiedy wieczorem spadł śnieg spacerując po mieście co kawałek napotykałam na bałwanki. Widać, że ludzie ci mali i duzi są spragnieni prawdziwej zimy ze śniegiem i wszystkimi o jest z tym związane.




Jarmark w Warszawie był usytuowany wzdłuż murów od Zamku Królewskiego w stronę Barbakanu, choć trzykrotnie go odwiedziłam, to nic mnie na tyle nie zachwyciło, żeby coś kupić. Jak już mi się coś spodobało, to było stanowczo za drogie.




Wędrując między straganami w pewnym momencie zauważyłam, że upatrzyli sobie mnie złodzieje. Na moje szczęście, a ich nieszczęście zauważyłam, że mnie obserwują i zbyt blisko mnie się kręcą od dłuższego czasu. Tak też uniknęłam nieszczęścia i mnie nie okradli, poszli szukać innej ofiary.




Bardzo podobały mi się ozdoby jak ten Mikołaj, ale były zbyt kruche i drogie. Bałam się, że na próżno wydam kasę, a w czasie podróży mi się stłucze.




Kolejne bałwanki na trasie mojego spaceru.



Wieczorem jednego dnia wędrując po Warszawie zrobiłam sporo kilometrów z aparatem w ręce, ale dzięki temu  mam wiele fajnych zdjęć pięknie oświetlonych budynków.




Wieczór skończyłam odwiedzinami w muzeum Chopina, a później powędrowałam w pobliże Pałacu Kultury i Nauki i jakby mi było mało jeszcze poszłam na zakupy na Marszałkowskiej. Nieważne, że nogi bolały, ale zakupy były udane.




W końcu nastała sobota i doczekałam się cudownie oświetlonej Warszawy. Około godziny 15:30 została włączona świąteczna iluminacja.




Na włączenie świątecznej iluminacji czekałam nie tylko ja, ale całe stado warszawiaków i turystów. Takich tłumów dawno nie widziałam, ale cóż jak się chce coś zobaczyć, to trzeba się poświęcić.

 


Tą wspaniałą świąteczną atmosferę można było chłonąć nie tylko oczami ale też było coś dla ucha. Na ulicy stały kapele śpiewające kolędy, w innych miejscach leciała muzyka z głośników puszczana z płyt.



Dzień wcześniej tutaj musiałam czekać, aby ktoś podszedł, żeby mi zrobił zdjęcie, a dziś nie mogłam przejść co taki tłum był.




Wędrując powoli w stronę Zamku Królewskiego trudno się nie rozglądać jak zmieniały się kolory światełek oświetlające okoliczne drzewa.




W końcu mogłam zobaczyć wspaniale oświetloną choinkę na placu zamkowym. Wcześniej nie robiła aż takiego wrażenia, kiedy szłam tędy za dnia.


 

Kolejny raz przewędrowałam przez jarmark, ale na szczęście już bez sensacji.


 


Rynek mnie nie zachwycił, niby był oświetlony, ale nie robił takiego wrażenia jak piękna choinka na Placu Zamkowym i śnieżynki na Zamku Królewskim. Tutaj nawet syrenka nie była oświetlona. Najlepiej wyglądały budki gdzie można było kupić grzane wino.






Wracając wieczorem trafiłam na zaręczyny. Wyglądało to zjawiskowo, kiedy młody chłopak z dużym bukietem czerwonych róż pod tysiącem światełek oświadczył się pięknej dziewczynie, najważniejsze że został przyjęty. Para ta będzie miała co wspominać na starość i o czym opowiadać wnukom.




Nie mogłam się napatrzeć na piękną choinkę, ale czas gonił i zbliżał się czas odjazdu autokaru.


Obiecałam sobie, że jeszcze wrócę do Warszawy w czasie Adwentu, żeby zobaczyć jak wyglądają inne części miasta w świąteczny oświetleniu. Miałam dużą ochotę wybrać się jeszcze do Wilanowa, ale czas nie pozwolił na to. Cóż został mi ostatni rzut oka na wspaniałą świąteczną iluminację i czas wracać do domu.


Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.

9 komentarzy:

  1. Piękne iluminacje...
    Dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności na ten nowy rok!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, Warszawa potrafi być piękna, jeśli dostatecznie szeroko otworzy się oczy. Jarmarków świątecznych jest w stolicy więcej, ale to zawsze pożywka dla kieszonkowców. Ludzie zaczarowani światełkami i świąteczną atmosferą zapominają o swoich portfelach. Dobrze, że ominęla Cię ta przykra niespodzianka. A ze Starówką tak jest, że wciąż mieszka tu sporo ludzi. To nie tylko miejsca biurowe. I nie każdy chciałby migające po oknach światła. Trzeba to szanować. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Niech teraz już będzie spokojniej...

    OdpowiedzUsuń
  3. W Warszawie byliśmy tylko latem, ale piekna jest tez zima :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię kiermasze i oglądać i coś tam kupić w rozsądnej cenie, ale faktycznie trzeba uważać na tych, co szukają łatwego zarobku. Miasto było przepięknie oświetlone i wcale się nie dziwię, że tylu chętnych było do podziwiania. Bałwanki też mnie urzekły. Życzę szczęśliwego 2017 roku !

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie byłem w Warszawie, więc z dużym zainteresowaniem obejrzałem Twoje zdjęcia. Ładnie fotografujesz i w dodatku miewasz przygody. Uchwyciłaś zaręczyny i pogoniłaś złodziei.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne są te bałwanki. Miasto zimą bardziej się mi podoba niż takie szaro-bure.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  7. Starówce oświetlenie dodaję urody , bo jak widmo to nie zawsze jest tak ładnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Warszawa jest pięknie oświetlona. Z przyjemnością oglądałam Twoje zdjęcia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam nocne zdjęcia, zwłaszcza te świąteczne. Są cudne. Bardzo mi się podobają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie witam na moim blogu i bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.
Komentarze od anonimów będą kasowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...