W tym roku długi weekend majowy rozpoczęłam na Dolnym Śląsku od zobaczenia Kolorowych Jeziorek. Wcześniej nie miałam pojęcia, że istnieje taka wspaniała atrakcja turystyczna. Niezwykłe kolory wody zrobiły na wszystkich uczestnikach naszej wycieczki olbrzymie wrażenie. Warto wspomnieć, że w plebiscycie National Geographic Traveler w 2011 roku Kolorowe Jeziorka zajęły 3 miejsce na nowe cuda Polski.
W Sudetach Zachodnich znajduje się pasmo gór zwane Rudawy Janowickie, których najwyższym szczytem jest Skalnik (945 m n.p.m.). Nas jednak interesował czwarty co do wielkości szczyt Rudaw Janowickich, a mianowicie Wielka Kopa (871 m n.p.m.). Wędrując na Wielką Kopę zielonym szlakiem ze wsi Wieściszowice po drodze mijamy cztery Kolorowe Jeziorka. Przejście tym odcinkiem szlaku o długości 3 km zajmuje ok 2 godziny.
Kolorowe Jeziorka, tak ja całe pasmo Rudaw Janowickich znajdują się na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Około pół km za wsią Wieściszowice znajduje się płatny parking, na którym zostawiamy nasz autokar. Tu rozpoczyna się nasza wędrówka, przez drewniana bramę wyruszamy ścieżką w górę po Rudawskim Parku Krajobrazowym.
Pierwsze jeziorko, które oglądamy na naszej trasie, to Żółte Jeziorko, które leży na wysokości ok. 555 m n.p.m. Jest ono niewielkie i najniżej położone ze wszystkich Kolorowych Jeziorek. Swój żółty kolor zawdzięcza zawartości chemicznej otaczających skał bogatych w wapno i siarkę. Geneza jego powstania wiąże się z kolejnym jeziorkiem na trasie.
Żółte Jeziorko możemy podziwiać zarówno z góry, ale też można zejść na dół i przez wykuty w skale krótki tunel podejść do jego brzegu.
Tuż obok Żółtego Jeziorka znajduje się Purpurowe Jeziorko położone na wysokości ok 560 m n.p.m., mające nawet do 400 metrów głębokości, a jego woda jak nazwa wskazuje zabarwia się na czerwono dzięki związkom żelaza. W tym miejscu zaczyna się cała historia Kolorowych Jeziorek. Tereny te były bogate w złoża i w 1785 roku powstała tu pierwsza kopalnia głębinowa, która nosiła nazwę „Nadzieja”. Eksploatowała ona łupki serycytowe, które zawierały nawet do 26 % pirytu. Kopalnia działała przez ponad 100 lat i gdy zakończyła eksploatację, porzucone wyrobiska wypełniły się wodą, którą związki
żelaza stopniowo zabarwiły na kolor czerwony.
W 1997 roku podczas powodzi cała woda z jeziorka spłynęła, ale rok
później znów jeziorko napełniło się wodą. Podobno przed powodzią woda
była bardziej czerwieńsza, miejmy nadzieję, że z czasem związki żelaza
znów się rozpuszczą i znów będzie kolor jak dawniej.
Z Purpurowego Jeziorka trasa prowadzi dość silnie w górę, do przejścia mamy ok 700 metrów i trafiamy na kolejny punkt z tablicą informacyjną czyli sztolnie i nietoperze.
Na szczęście żadnego nietoperza nie spotkałam, mogłam o nich poczytać tylko na tablicy informacyjnej. Może któryś tam spał między skałami, ale wolałam tego tak dokładnie nie sprawdzać. Jeśli wierzyć informacjom to z 25 gatunków nietoperzy żyjących w Polsce, aż 14 gatunków możemy spotkać na tym terenie. Parę metrów dalej znajduje się kolejne jeziorko.
Wystarczyło przejść parę metrów i moim oczom ukazało się Błękitne Jeziorko położone na wysokości ok 635 m n.p.m, które ten niezwykły kolor wody zawdzięcza związkom miedzi. W zależności od pogody kolor wody przybiera różne odcienie czasem jest błękitne innym razem szmaragdowe, tak też różnie jest nazywane. Jeziorko Błękitne powstało na miejscu wyrobiska kopalni "Nowe Szczęście" założonej w 1793 roku.
Jak dla mnie jest to najpiękniejsze miejsce na naszej trasie spaceru. Mogłabym patrzeć godzinami na piękny kolor wody w otoczeniu zieleni, niestety deszcz wygonił nas z powrotem do autokaru.
Na dalszej trasie znajduje się jeszcze Zielony Stawek położony na wysokości 730 m n.p.m, który swój kolor zawdzięcza porastającym zielonym mchom. Stawek powstał w zagłębieniu po kopalni "Gustaw" z 1796 roku. Jego istnienie uzależnione jest od warunków atmosferycznych, gdyż Stawek napełnia się wodami opadowymi, więc często w okresie suszy całkowicie wysycha. Z uwagi na długi okres suszy i wówczas padający dość obficie deszcz postanowiliśmy zrezygnować z odwiedzenia Stawku, bo mógł być jeszcze pusty.
Tą samą trasą, ale już pod parasolami udaliśmy się do autokaru i pojechaliśmy do Jeleniej Góry, ale o tym będzie następnym razem.
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze. Zapraszam ponownie.
Witaj Avelino. Powoli wracam do blogosfery.
OdpowiedzUsuńCudne te jeziorka, muszę koniecznie znów tam pojechać. Rewelacyjna relacja.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Bardzo ciekawa wycieczka. Słyszałem o tej atrakcji, ale nie byłem. Dziękuję za przypomnienie. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.
OdpowiedzUsuńO ile sobie przypominam, to w dzieciństwie, już szkolnym, byłam w tych rejonach. O jeziorkach wtedy nie słyszałam. A szkoda.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
byłam 2 razy.., fantastyczne miejsce warte odwiedzenia, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJeziorka sa przepiękne, o każdej porze roku; strasznie dużo ludzi tam musiało być teraz.Zdziwiło mnie, że wczesniej o nich nie wiedziałas, poszukałam szybko u siebie, no i prosze, okazuje się, że ostatni wpis o Jeziorkach zamieściłam jeszcze na starym blogu, jesienią 2011.
OdpowiedzUsuńNiewiarygodne, jak ten czas leci...
Nie miałam pojęcia o istnieniu takiego fajnego miejsca. Robi wrażenie! Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńZielonego Stawu też nigdy nie widziałem, bo zawsze był wyschnięty jak tam byłem ;) Za to te wcześniejsze są piękne, również na zdjęciach.
OdpowiedzUsuńAle czy jestes pewna, że poprawną wartość tu podałaś?: "Purpurowe Jeziorko położone na wysokości ok 560 m n.p.m., mające nawet do 400 metrów głębokości" Bo ta głębokość brzmi bardzo nieprawdopodobnie...
Bo on jest zawsze wyschnięty ;))
UsuńNiestety nie udało mi się tam dotrzeć, ale kiedyś na pewno się uda! Bardzo mi się tam podoba, bardzo!
OdpowiedzUsuńPięknie tam! Jest to miejsce warte odwiedzenia! dziękuję!
OdpowiedzUsuń...rzeczywiście prawdziwe cuda natury, zapamiętam, muszę je zobaczyć na własne oczy!
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)
Sądząc po ilości znanych mi blogerów, którzy odwiedzili Jeziorka, musiał tam być tłum ludzi. Czy Głazy Krasnoludków i słynne kręgle też widziałaś?
OdpowiedzUsuńNie byłam tam nigdy ale bardzo mnie zainteresowałaś i zgadzam się że niebieskie jest najładniejsze :)
OdpowiedzUsuńU mnie na osiedlu w W-wie są nietoperze, nawet niedawno w nocy jeden przeleciał mi nad głową. Sypiają nawet na balkonach na wyższych piętrach...
Nawet nie wiesz od ilu lat ja się tam wybieram... Jak już w końcu zdecydowałam się, że jakoś dam radę tam wejść to złamałam nogę:( No i najpierw powrót do życia, potem długa rehabilitacja, a teraz nie wiem czy dałabym radę, bo staw skokowy już nie ten...ale kto wie, ze mną nigdy nic nie wiadomo;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam zwiedzać takie miejsca :P
OdpowiedzUsuńChyba Błękitne Jeziorko tez zrobiłoby na nas największe wrażenie. Piękne miejsce! :)
OdpowiedzUsuńCiekawe miejsce. Musze je sobie zapamietac.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wiosennie :-)
Przecudna kraina! A myślałam, że wielką atrakcją jest Jezioro Turkusowe w Wapnicy :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMalownicze miejsce. Dobrze, że jeszcze takie są.
OdpowiedzUsuńWidziałam na blogach jeziorka ale jeszcze do nich nie dotarłam.
OdpowiedzUsuńCudowne miejsce.
Pozdrawiam:)*
Pięknie tam, nie wiedziałam, że aż tak. A byłam w pobliżu. Dlatego są Blogi! Pogoda dla takich widoków nie ważna.
OdpowiedzUsuńgreat :) have a nice weekend, kisses:)
OdpowiedzUsuńhttp://www.itsmetijana.blogspot.com/
Jeziorka są naprawdę śliczne, ale mnie także urzekło to niebieskie.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście wyglądają wspaniale. Fajny pomysł na majówkowy cel, ale nie tylko, ogólnie warte odwiedzenia. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńŚliczne są. Tyle razy je na zdjęciach widziałam a na żywo jakoś ciągle nie miałam okazji..
OdpowiedzUsuńJak ja lubię to miejsce. Byłem wiosną i jesienią. I powiem Ci, że musisz tam kiedyś jeszcze wrócić właśnie jesienną porą. Całe Rudawy jesienią pięknieją, ale okolice jeziorek szczególnie za sprawa złotych brzózek. Polecam, zdjęcia pięknie pokazują urodę tego miejsca.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ciekawe :) Mamy w planach zdobycie jednej z gór w pobliżu to może i tam zawitamy - nigdy nie słyszeliśmy o tym :)
OdpowiedzUsuńMam w planach na ten rok :) Niecałe 100 km od Wrocka, a ja jeszcze tam nie trafiłam - wstyd :(
OdpowiedzUsuńo tak, słyszałam o nich już dawno! są fajną ozdobą tego miejsca ;)
OdpowiedzUsuńPiękne zjęcia:)
OdpowiedzUsuńWitaj, ciekawie tu u Ciebie. Kolorowe jeziorka znam, mieszkam 15km od nich :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło!
Ciekawe miejsce, wyglądają wspaniale. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPamiętam jak właśnie w NG Traveler zobaczyłam kolorowe jeziorka pierwszy raz i byłam zaskoczona, że to w Polsce takie cuda :)
OdpowiedzUsuńJakie piękne! aż mi wstyd bo nie miałam o nich zielonego pojęcia :( Bardzo ładne zdjęcia pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDobrze wiedzieć o takich miejscach, nie miałem o tym pojęcia. Pięknie to wygląda :)
OdpowiedzUsuńJaki kolor mają te jeziorka! Piękny! :))) Bardzo ciekawe miejsce :)))
OdpowiedzUsuńPiękna , fantastyczna wyprawa:)
OdpowiedzUsuńPiękna , fantastyczna wyprawa:)
OdpowiedzUsuńDobry reporteje. Jeziora w różnych kolorach !!
OdpowiedzUsuńBesos.
Tyle już razy słyszałem o tych fascynujących jeziorkach, lecz nigdy nie udało mi się ich odwiedzić. Z Twoich zdjęć wynika, że warto.
OdpowiedzUsuńFantastyczne zdjęcia, super miejsce :)
OdpowiedzUsuńNiebieskie zdecydowanie wygrywa! Tez nie wiedzialam o takiej atrakcji. Warte uwagi.
OdpowiedzUsuń