czwartek, 29 sierpnia 2013

Spiazzi - Włochy

Tym razem przedstawiam Spiazzi we Włoszech. Wcześniej wcale o nim nie słyszałam, na planie wyjazdu było to pierwsze miejsce, gdzie mamy się zatrzymać. Po 16 godzinach jazdy autokarem z Polski dotarliśmy do maleńkiej wioski w pobliżu jeziora Garda w górach Baldo we Włoszech. 

 

Zakwaterowali nas w uroczym hoteliku i dali dwie godziny z hakiem na dojście do siebie. Nie bardzo wiedziałam czego mam się spodziewać. Godzinkę się przespałam, potem szybko się wykąpałam i wyruszyłam na zwiedzanie okolicy. Nasz hotel był skromny, ale czysty i przyjemny.







Do hotelu przylegała mała kapliczka i akurat ja miałam pokój, z którego okna wychodziły na kapliczkę. To okienko z uchylona lekko okiennicą na poddaszu to mój pokój.







Pierwszą atrakcją jaką spotkała mnie po wyjściu z hotelu był przejazd harlejowców i innych amatorów motorów. Trzeba przyznać, że odgłosy były niesamowite. 

 

 

Następnie poszłam w dół. Po paru metrach spotkałam pomnik jak się domyślam upamiętniający poległych w pierwszej wojnie światowej. Poszłam trochę dalej ale nic ciekawego nie było, więc się wróciłam i poszłam tym razem w górę. 


 

 

 

A tam dwa sklepy z pamiątkami, knajpa pełna harlejowców, dalej jakiś hotel, który okazał się domem pielgrzyma, własność sanktuarium i koniec Spiazzi. Zaczęłam się zastanawiać, po co ja tu przyjechałam. Jedyny obiekt sakralny jaki widać to maleńka kaplica przy naszym hotelu, jak się okazało w następnym dniu nie zmieściła się tam nawet cała nasza grupa. Było tak ciasno, że w czasie mszy nie klęknęłam ani razu, bo nie było miejsca.



Przyszedł czas naszej zbiórki i przewodniczka poinformowała nas, iż mamy mszę w kościele w Sanktuarium. No dobrze ale gdzie to sanktuarium jest. Okazało się, że trzeba iść po wielu schodach w dół, ścieżką biegnącą od naszego hotelu. Na miejscu mieliśmy okazję obejrzeć sanktuarium i po wszystkim większość grupy wróciła autobusem do góry, parę osób wróciło schodami, a ja jak zwykle musiałam coś wymodzić i wróciłam na piechotę droga, którą jechał autobus, wzdłuż której znajdowała się droga krzyżowa. Jako, że zarówno sanktuarium jak i droga krzyżowa są bardzo ciekawe, to postanowiłam poświęcić im odrębne posty. 

 

 

Gdy wróciłam do naszego hotelu, zostało jeszcze trochę czasu do kolacji, więc udałam się jeszcze w jedną drogę odchodzącą od naszego hotelu. Trochę strachu miałam, bo droga prowadziła w las, ale przyznam, że warto było iść. Po pierwsze trafiłam na wspaniałe widoki, skąd było widać wspaniale sanktuarium zawieszone na skałach.

 

 A po drugie trafiłam na pozostałości po  kamieniołomach, z grotami, z licznymi tablicami informacyjnymi, niestety wszystko po włosku i guzik z tego wiem.









Dalszy ciąg nastąpi niebawem.

30 komentarzy:

  1. Niesamowicie wygląda sanktuarium zawieszone na skałach. Widok niesamowity. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc w sanktuarium to się tego nie odczuwa, dopiero gdy widzi się go z drugiej strony góry.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ładne miejsce i to sanktuarium, robi wrażenie. Nie znam tego miejsca, hotelik sympatyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało znane miejsce, gdyby nie ta wycieczka, to też bym o nim nie wiedziała.

      Usuń
  3. Przepięknie położone sanktuarium :) A miejsce zakwaterowania wydaje się całkiem przytulne - chyba wolę takie mniejsze przysiółki od olbrzymich hoteli pełnych wszystkiego :) Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hotelik wydawał się malutki, a pomieścił cały autokar ludzi, a oprócz nas byli jeszcze inni goście.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. To sanktuarium na skale jest niesamowite. A włoskie niebo pięknie błękitne. Spodobałoby by mi się tam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno by się spodobało.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Przyglądałam się z niedowierzaniem temu sanktuarium, bo w pierwszej chwili sądziłam, że jest to makieta czy zabawka. Nie wyglądało "poważnie". Dopiero później zorientowałam się, że pierwsze wrażenie było złudzeniem. Cały ten skalisty klif wygląda niesamowicie, chociaż wody tam nie ma.Skały zawsze robią na mnie wrażenie, bo w nich zapisana jest historia całego rejonu. Świetne zdjęcia. Bardzo mi się podobają. Czekam na ciąg dalszy Twojej wycieczki.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy zobaczyłam zdjęcia to też miała wrażenie, że to makieta, ale później doszłam do wniosku, że przecież nie było w sanktuarium makiety.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Budynki zawieszone na skale niesamowite! :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam w tym niezwykłym miejscu. Sanktuarium jest niesamowite. Wygląda jak przylepione do skalnej półki.
    Wybacz moją ciekawość. Czy byłaś w tym miejscu z pielgrzymką?
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak byłam z pielgrzymką w drodze do Fatimy.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. To sanktuarium na skale - niesamowity widok. Patrzę teraz na pozostałe komentarze i wszyscy tak samo piszą. Rewelacja. Czekam na bardziej obszerny opis.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na każdym robi takie same wrażenie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Faktycznie aż trudno uwierzyć że ktoś zadał sobie trud wzniesienia budowli w takim miejscu. Widziałam podobne nad Lago Maggiore o czym pisałam http://sukienkawkropki.blogspot.com/2013/02/lombardia-lago-maggiore-santa-caterina_27.html ale szczerze mówiąc to tutaj chyba jest jeszcze bardziej zadziwiające Rozumiem że byłaś na pielgrzymce a cel był dość odległy więc spodziewam się że jest to pierwszy post z serii. Zapowiada się interesująco! Odważna z ciebie kobieta że puściłaś się sama w drogę powrotną ciekawa jestem tych napisów może masz zdjęcia gdzie są lepiej widoczne gdybyś mi podesłała na pocztę mogła bym je przetłumaczyć. Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę zawracała głowy z tłumaczeniem.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Wszystko co włoskie jest piękne! Miejsce cudo - aż zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj,
    Po pierwsze śpieszę z usprawiedliwieniem braku moich komentarzy na Twoim blogu. Nie wiem co się stało, ale nie wyświetlała mi sie ramka do ich wpisywania, tym samym dodać żadnego nie mogłam. Dziś dopiero się naprawiło.
    Sankutuarium mnie zachwyciło, ze wzgledu na urokliwe i niewiarygodnie położenie...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że mnie odwiedzasz. :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. No pięknie... Niestety nie będę zbyt oryginalny...
    Niesamowita budowla (położenie!) i niesamowite widoki...
    Super!
    Ach te Włochy... :-)
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto takie miejsca odwiedzać.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Gdzie tych ludzi taka daleko nosi, a ja muszę tak blisko. ;)

    Genialna relacja i bardzo ciekawe budowle.

    Pozdrawiam .:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz też gdzieś dalej pojechać :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Chyba byliśmy na tej samej wycieczce - może niekoniecznie w tym samym terminie :) Ja w lipcu ub.r. Dodaję blog do ulubionych i zapraszam na mój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie, choć kto wie. Wyjazd był specjalnie dla nas przygotowywany przez biuro podróży :)

      Usuń

Serdecznie witam na moim blogu i bardzo dziękuję za odwiedziny, a także za pozostawione komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...