czwartek, 14 czerwca 2012

Bujaków - kościół św Mikołaja

Kościół wraz z przyległym ogrodem w Bujakowie odwiedzam każdego roku wiosną. Dowiedziałam się o nim przypadkiem kilka lat temu i od tego czasu staram się wiosną wpaść choćby na chwilę. Do tej pory każdego roku odwiedzałam Bujaków końcem kwietnia gdy kwitły magnolie, a trzeba przyznać, że bujakowski ogród może się pochwalić licznymi okazami w różnych kolorach. Nigdzie więcej na tak małym terenie nie widziałam tylu różnych magnolii w jednym miejscu. Tym razem pojechałam później, czyli w połowie maja, zgodnie z zaleceniem tutejszego proboszcza, który zapraszał do ogrodu na kwitnące różaneczniki, a ma ich od groma. 


Kościół w Bujakowie jest p.w. Św Mikołaja. Figurę patrona możemy zobaczyć od razu wchodząc na dteren kościoła, stoi tuż przy wejściu. Obraz z podobizną św Mikołaja znajduje się także w głównym ołtarzu na obrazie zasłaniającym figurę Matki Boskiej.

 
Figura przedstawiająca Matkę Boską Bujakowską została wykonana z drewna, pochodzi z 1480 roku. Znalazł ją proboszcz na początku lat 80-tych w zabytkowej kapliczce. Została poddana renowacji i w 1982 roku nastąpiło uroczyste przeniesienie figury do kościoła, zaś w 2000 roku dokonano jej koronacji. To podczas tej uroczystości ks. abp Zimoń określił ją jako Patronkę Środowiska Naturalnego. Niedługo później parafia stała się Sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Środowiska Naturalnego.

 

 

 

 

Freski nad prezbiterium zwróciły moją uwagę, bardzo mi się podobają. Zostały one namalowane w 1996 roku podczas renowacji kościoła.

 

 

 

Na koniec organy i wejście do kościoła.




Z kościołem w Bujakowie związana jest też legenda, iż pierwszy kościół na tym terenie poświęcił św Wojciech w czasie swojego pielgrzymowania do Gniezna. Nie ma na to żadnych dowodów, nie potwierdzają tego fakty historyczne,  jednak taka legenda jest przekazywana od pokoleń wśród mieszkańców. Obecnie jeden z witraży przedstawia św Wojciecha.





poniedziałek, 28 maja 2012

Zagroda żubrów w Pszczynie

Niedawno wybrałam się do Pszczyny odwiedzić Zagrodę Żubrów. Byłam tu już drugi raz i widzę jak się wszystko rozbudowuje, przybywa zwierząt. Uważam, że warto poświęcić troszkę czasu i odwiedzić Zagrodę Żubrów.
W zagrodzie możemy oglądać żubry przy karmieniu o wyznaczonych godzinach. Możemy również obserwować je z wybudowanego pomostu widokowego. Warto dodać, że pomyślano tu o osobach niepełnosprawnych i o rodzinach z wózkami, gdyż dla nich przygotowano windę. 
Dodatkowo na terenie zagrody możemy spotkać też inne zwierzęta i ptaki. Są tu między innymi muflony, jelenie, sarny, daniele, łosie, dziki, króliki, kózki i owieczki, a także spacerujące po zagrodzie i poza nią pawie, gęsi łabędzionose i kaczki krzyżówki, a także inne ptaki umieszczone w klatkach. 


wtorek, 22 maja 2012

Zamek w Starych Tarnowicach i gospoda u Wrochema

W ramach serii wyjazdów z cyklu "Kościół i Karczma" z PTTK-iem miałam okazję trafić do dzielnicy Tarnowskich Gór - Tarnowic Starych, gdzie mieści się przepiękny zamek. Po jego zwiedzeniu na koniec wycieczki trafiliśmy do karczmy a właściwie do gospody. 
Zamek w Starych Tarnowicach został wybudowany w stylu renesansowym z XVI wieku przez Piotra Wrochema. Przez lata przechodził w różne ręce, aż trafił do rodu Hencel von Donnersmarck. W ich posiadaniu zamek i okoliczne dobra były do 1945 roku. Po wojnie znajdował się tu PGR. W roku 2000 zamek zakupiło małżeństwo Smolorz. To dzięki ich zaangażowaniu w przywrócenie świetności pozostającego w ruinie obiektu, włożeniu dużych nakładów pracy pracy i inwestycji znaczących środków finansowych zamek odzyskał dawny blask. Z wielką przyjemnością zwiedziłam zamek i mam nadzieję, że za jakiś czas znów będę miałam możliwość odwiedzenia tego miejsca. Widoczne zaangażowanie w podniesienie jeszcze atrakcyjności tego miejsca, choć i tak jest już na wysokim poziomie, zachęca mnie do kolejnych odwiedzin. Zachęcam wszystkich, którzy nie mieli jeszcze okazji do odwiedzenia zamku w Starych Tarnowicach.

 

 

 

 

Wnętrze zamku zostało urządzone z należytą starannością. Nasze zwiedzanie można było podzielić  na dwie części. Pierwsza cześć było to wspaniale urządzone komnaty, podczas oglądania których z wielką przyjemnością słuchało się przewodniczki i oglądało ciekawostki. Nasza pani przewodnik pokazała nam przykładowo jak ciekawie był zabezpieczony sekretarzyk przed dostępem nieuprawnionych osób do niektórych szuflad. Mieliśmy okazję zobaczyć starodawne łóżko chowane w szafie oraz wiele innych ciekawych mebli, w tym pięknie rzeźbione stołki.  









Drugą część naszego zwiedzania stanowiło muzeum, w którym mieliśmy okazję zobaczyć salę poświęconą renowacji mebli. Niesamowite jak wiele jest różnych detali, które można wykorzystać przy robieniu stolików, komód itd. W kolejnych salach mogliśmy zobaczyć ogromny zestaw kluczy, różne narzędzia, makieta pałacu, makiety pociągów, makiety domów, szopek itd.  Niestety nie miałam tu szczęścia, bo wysiadł mi ostatni komplet baterii w aparacie i resztę zdjęć robiłam komórką.












Otoczenie zamku jest w trakcie realizacji, ale i tak świetnie się zapowiada. Widać jaki ogrom pracy został włożony i jak wiele środków zostało zainwestowanych. No i można zaobserwować, że kolejne prace są wykonywane. Jak mówi przysłowie "Pańskie oko konia tuczy" - gospodarz zamku był obecny, siedział przed domem i obserwował co się dzieje.



 

 

 

Nasze zwiedzanie obiektu skończyliśmy w Gospodzie u Wrochema. Zresztą jak każdy nasz wyjazd z serii karczma i kościół - jak my to mówimy, a oficjalnie brzmi "Kościół i Karczma". Nasz przewodnik śmieje się, że za bardzo ciągnie nas do karczmy, dlatego przestawiamy kolejność. :) Podobnie jak w poprzednich wyjazdach otrzymaliśmy żurek z chlebem, a resztę jeśli ktoś miał ochotę to trzeba było sobie kupić we własnym zakresie. Jak na mój gust ceny są tu za wysokie i podobnie jak ja myślało większość uczestników wycieczki, bo prawie nikt nic nie zamówił poza kawą czy napojem, choć byliśmy głodni, gdyż porcja żurku nie zaspokoiła naszego głodu.









A na koniec tuż przed wsiadaniem do autokaru mieliśmy okazję zobaczyć zagrodę ze zwierzętami, znajdującą się obok gospody.




niedziela, 20 maja 2012

Pałac w Brynku

Niedawno będąc przejazdem odwiedziłam pałac w Brynku. Obecnie mieści się tam Zespół Szkół Leśnych i Ekologicznych. Jako, że byłam w sobotę to nie odbywały się zajęcia i dzięki temu miałam okazję zobaczyć kilka sal, a w nich pozostałości po dawnych właścicielach.

  

 

Pałac w Brynku wybudował w 1829 Bernard von Rosenthal z Wrocławia. W 1905 roku nabył go hrabia Hugo I Hencel von Donnersmarck z Siemianowic, który go przebudował. Po przebudowie nabrał charakteru luksusowej eklektycznej rezydencji. Pałac zachował do dziś w prawie niezmienionej wersji wygląd zewnętrzny z czasów Donnersmarcków, za to wewnątrz został przystosowany do potrzeb szkoły.

 

 

 

 



W pałacu znajduje się kaplica p.w. Św Franciszka z Asyżu i św Huberta, która przez długi czas była sklepem, dopiero w 1991 roku została oddana kościołowi i znów pełni swoją funkcję. Z oryginalnego wystroju zachowało się niewiele, w całości zachował się witraż w prezbiterium przedstawiający pokłon Trzech Króli.

 

 

 

Dookoła pałacu znajduje się park krajobrazowy, którym opiekują się uczniowie pobliskiego technikum. Wraz z powstaniem szkoły został założony ogród botaniczny na terenie 5 ha. Znajduje się tu wiele ciekawych okazów.

W pobliżu znajdują się również dawne zabudowania gospodarcze takie jak wieża ciśnień z zegarem i przelotową bramą, oranżeria czy oficyna pałacowa.




czwartek, 10 maja 2012

Drewniany kościół w Rybniku Wielopolu

W niedzielę po obiedzie wybrałam się do jednej z rybnickich dzielnic - do Wielopola. Odwiedziłam tutaj piękny drewniany kościół p.w. Katarzyny Aleksandryjskiej i Matki Boskiej Różańcowej. Kościół ten jest najstarszym kościołem na śląsku, został wybudowany w Gierałtowicach w 1534 roku, a jego fundatorem był Stanisław Dąbrówka. W 1844 miał dobudowaną kwadratową wieżę. Za to w 1976 roku kościół został przeniesiony z Gierałtowic do Wielopola, gdzie stoi do dziś. 
Jadąc trasą 78 z Rybnika do Gliwic, po prawej stornie w pewnym momencie można zobaczyć jego wieżyczki. Trudno tu o jakieś drogowskazy, wcześniej jadąc obwodnicą widziałam jedną malutką strzałeczkę z nazwą kościoła. Wystarczy zjechać z głównej drogi w osiedle domków jednorodzinnych i wąskimi ścieżkami dojeżdżamy na parking kościelny, który jest spory i jest gdzie auto zostawić. Stojąc na parkingu ukazuje nam się cała bryła kościoła.




W kościele nie ma obecnie zabytkowego wyposażenia w skład którego wchodziły ołtarz, ambona i renesansowe ławki. Zachował się zabytkowy obraz św Katarzyny z 1828 roku namalowany przez Franciszka Froemla z Moraw, który wchodził kiedyś w skład ołtarza głównego. Zachowała się również polichromia patronowa.






 W czasie remontu w latach 1960-61 znaleziono malowidła na deskach stropowych tzw polichromię patronową. Powstaje ona poprzez wykorzystanie szablonów zwanych patronami.


 

 Oprócz tego w kościele moją uwagę zwróciło parę elementów.




Tuż obok kościoła znajduje się drewniana dzwonnica wybudowana zaledwie parę lat temu, dokładnie w 2005 roku, a świetnie uzupełnia całość.



Kościół mogłam zobaczyć tylko dlatego, iż wybrałam się na nabożeństwo majowe i mszę św. Gdy przyjechałam kościół już był otwarty, a kilkanaście minut po mszy kościół jest zamykany i nie ma możliwości zobaczenia wnętrza. Niestety ze względów bezpieczeństwa tak się dzieje w większości kościołów. Jest to smutne ale prawdziwe i dla takich osób jak ja, które lubią zwiedzać różne obiekty, kościoły muszę sobie zostawić na niedzielę i święta.
Gdy zbierałam się do wyjazdu przyjechała cała rodzinka na rowerach, dan im było tylko zobaczyć kościół z zewnątrz, objechali go dookoła, zrobili parę zdjęć i jechali dalej. 
Ciekawym zbiegiem okoliczności okazało się, że proboszczem tej parafii jest dawny wikary z naszej parafii.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...