wtorek, 14 listopada 2017

Zamek Montezumy w Arizonie

Tym razem zabiorę Was do Arizony, aby poznać mało znane dla Polaków miejsce. Jeżdżąc po Stanach Zjednoczonych odwiedziłam cztery stany i parę ciekawych miejsc. Gdy czytałam plan naszego wyjazdu i natrafiłam na Zamek Montezumy pierwsze pomyślałam o zamkach nad Loarą, zamkach Ludwika II czy naszych zamkach dolnego śląska. Od razu Google poszły w ruch i jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam coś takiego jak na poniższym zdjęciu, co zamku w ogóle nie przypomina.



Z uwagi na datę czyli 4 lipca i święto Dnia Niepodległości oraz zamiłowanie amerykanów do hucznego świętowania, zdecydowaliśmy się na wyjazd z Los Angeles, aby coś więcej zobaczyć niż fajerwerki.  Wyruszamy autostradą stanową nr 10 w stronę Flagstaff, pod drodze mijamy całe farmy wiatraków. Takiej ilości wiatraków nie widziałam nigdzie poza Stanami. 




Po drodze mijamy liczne ciężarówki trochę różniące się kształtem od tych które jeżdżą po naszych drogach. W Kalifornii i okolicznych stanach auta osobowe w większości są białe, za to trucki, które widziałam są we wszystkich kolorach tęczy. Przynajmniej było na co popatrzeć, po drodze często wypatrywaliśmy ciekawych egzemplarzy.  



Tradycyjnie jadąc w dłuższą trasę trzeba zrobić przerwę na toaletę. Nasz pierwszy postój mieliśmy na stacji benzynowej obok której znajduje się Muzeum Pamięci Generała Pattona. Muzeum mieści się w Kalifornii na szczycie Chiriaco, w miejscu wejścia do obozu Young, które było częścią Pustynnego Centrum Szkoleniowego (DTC) II Wojny Światowej. Generał Patton był pierwszym dowódcą tego centrum. Muzeum otwarto dokładnie w setną rocznicę urodzin generała 11 listopada 1987 roku. W muzeum znajdują się pamiątki z życia i kariery generała Pattona oraz żołnierzy z DTC. Natomiast na terenie muzeum znajduje się spora kolekcja czołgów używanych w czasie II wojny światowej i wojny koreańskiej.



Niesamowite było zobaczyć na pustyni wir pyłowy, z daleka wyglądało to jak miniaturowe tornado. Takie zjawiska powstają zazwyczaj przy bezchmurnym niebie, tworzy się wówczas niewielki wirujący lej z piasku i kurzu, trwa to zaledwie kilkanaście minut, ale jest zjawiskowe.



Droga tego dnia była długa i trzeba było szukać atrakcji, żeby się nie nudzić, wiadomo, że krajobrazy za oknem samochodu były inne niż nasze, ale i tak wypatrywaliśmy ciekawostek. W pewnym momencie zauważyliśmy interesujące okazy kaktusów, więc zażyczyliśmy sobie postój, aby zrobić sobie fotkę z kaktusem.




Mój egzemplarz, który wybrałam na tło zdjęcia nawet zakwitł. 




Krajobraz Kalifornii jak i Arizony jest tak różny od naszego, autostrady ciągnące się jak wstęgi po horyzont, niebieskie niebo i malownicze wzgórza. Teraz niestety pozostały mi już tylko wspomnienia i oczywiście fotki. Podobało mi się jak pasy autostrady oddzielone były pasem ziemi, bez żadnych barierek, czy  ekranów. 




W końcu dojechaliśmy do naszej dzisiejszej atrakcji, znajdujemy się w Arizonie w Dolinie Verde w pobliżu miejscowości Camp Verde. Znajduje się tu Montezuma Castle National Monument czyli Zamek Montezumy, o którym tylko miał być pierwotnie ten wpis. Jednak wybierając zdjęcia, zdecydowałam inaczej i pokazałam nasz prawie cały dzień, bo wszystko powiązało mi hasło Dzień Niepodległości. A mianowicie tekst zaczęłam pisać w nasz Dzień Niepodległości czyli 11 listopada, opisuję mój pobyt w Stanach akurat z 4 lipca czyli w ich Dzień Niepodległości, a jeszcze gen Patton urodził się 11 listopada i jego muzeum było tego dnia otwarte. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć.



W 1860 roku gdy przybysze odkryli to miejsce i nazwali go jak nazwali. Nazwa Zamek Montezumy jest całkowicie nietrafiona, wiadomo budowla ta wcale nie przypomina zamku, a z azteckim cesarzem Montezumą też nie ma nic wspólnego, warto dodać, że miejsce to zostało porzucone i opuszczone jeszcze parę lat przed narodzeniem Montezumy. 



Nasz Zamek Montezuma jest to właściwie dom skalny, który znajduje się na wysokości 27 metrów na stromym klifie wapiennym. Jest to jeden z najlepiej zachowanych domów na klifach w Ameryce Północnej, dzięki temu że idealnie był umieszczony w skalnej alkowie, która chroniła go przed wpływem niekorzystnych warunków atmosferycznych. Kolejnym plusem usytuowania Zamku Montezumy jest to, że jest skierowany na południe i promienie słońca oświetlały i ogrzewały wnętrze domu.



Miejsce to jak wiele innych w okolicy było zamieszkiwane przez lud Sinagua, które napłynęły tu z północy w okolicach 1100 roku. Zamek Montezumy był zamieszkały przez ok 30-50 osób jednocześnie, wnętrze domu składało się z dwudziestu pomieszczeń rozmieszczonych na pięciu kondygnacjach. Do środka dostawali się po szeregu przenośnych drabinach, co zapewniało im poczucie bezpieczeństwa, bo wystarczyło zabrać drabiny i nikt niepowołany nie dostał się do środka.



Ściany zewnętrze zbudowane są z kamieni polnych połączone zaprawą z błota i gliny. We wnętrzu  do dziś zachowały się solidne sufity, a zarazem podłogi, wykonane z poprzecznych drewnianych belek, na które układano gałęzie i to było przykrywane matą z traw, kory i drobnych gałązek, a następnie pokryte warstwą z gliny i błota, co dawało wygodne i solidne podłogi.



Sinaqua zamieszkiwali tutaj przez około trzysta lat do 1425 roku i z do końca niewyjaśnionych przyczyn emigrowali na inne tereny. Prawdopodobną przyczyną zmiany miejsca zamieszkania wiąże się z suszą i wyczerpaniem zasobów, kolejną przyczyną mogły też być starcia z nowo przybyłymi na te tereny Yavapai.



Zamek Montezumy został ustanowiony w 1906 roku Pomnikiem Narodowym i warto wspomnieć, że jest to jedna z czterech lokalizacji, które w niezmienionej formie ustanowił prezydent Roosevelt. A w 1966 roku zamek został umieszczony w Krajowym Rejestrze Miejsc Historycznych.



Do 1951 roku turyści mogli zwiedzać wnętrza ruiny wchodząc po drabinach do środka. Konserwatorzy zabronili wchodzenia do wnętrza ruin z obawy o bezpieczeństwo odwiedzających oraz aby zapobiec zniszczeniu domu mieszkalnego. Obecnie do wnętrze wchodzą jedynie archeolodzy, gdy trzeba wykonać monitoring i konserwację. Dzięki gablotce możemy sobie bez problemu wyobrazić jak wyglądało wnętrze oraz jak tam przebiegało życie. 




Miejsce to jest chętnie odwiedzane przez turystów, czynne jest codziennie oprócz świąt Bożego Narodzenia. Wstęp kosztuje 10 $. Na terenie parku rozmieszczone są liczne tablice informacyjne, z którym można się wiele dowiedzieć o Zamku Montezumy i okolicy.






Na zakończenie jaszczurka, którą spotkałam w czasie odwiedzin w Zamku Montezumy. A wszystko zaczęło się od tego, że nasz przewodnik na parkingu ostrzegł nas przed grzechotnikami, zdarza się, że wygrzewają się na słońcu. Oczywiście kolega stwierdził, że zje mnie grzechotnik i był bardzo zawiedziony, że tylko jaszczurkę spotkałam na swojej drodze.


Wpis zakończę pięknym kwiatem, który uwieczniłam na parkingu, na pierwszym postoju tego dnia.


Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.

9 komentarzy:

  1. Zanudzić? Żartujesz? Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam o czymś, o czym nie miałam pojęcia :) Przypomniały mi się podziemne tureckie miasta. Pokazałaś dziś kawałek świata, który już przeminął... A przystanek na sikundę całkiem w dechę. Przy okazji można dostać dawkę historii. Podoba mi się. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy ten zamek Montezumy.. a wiatraki moim zdaniem krajobrazu nie upiększają, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda tylko, że nie można zwiedzać wnętrz. Interesujące miejsce. Piękna przyroda po drodze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś o tym "zamku" słyszałem, ale to, że jest on w Arizonie, to mnie zdziwiło. Cóż, tak to jest jak nie kojarzy się do końca ;)

    Ciekawe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie nazwa "zamek" brzmi dość górnolotnie.
    Podobne mieszkanka widziałam w Hiszpanii i były ciągle zamieszkiwane przez ludzi.
    Rzeczywiście ilość wiatraków robi wrażenie.
    Bardzo ładne krajobrazy w tej Arizonie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne krajobrazy, a kaktusy obłędne.
    Zamek i jego położenie jest bardzo ciekawe. A farmy wiatrowe są imponujące bo cały świat przestawia się na jak największe wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii. A u nas? węgiel jest podstawowym surowcem. Nie zastąpi go żadna energia wiatrowa,ani inna energia. dzięki spalaniu węgla mamy...smog a farmy poniosły straty w 2016 roku.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wooow jak tam pięknie. To inny świat. Marzenie, które jest dla mnie nieosiągalne. Jedynie mogę podrózować z Tobą oglądając takie piękne fotografie.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Przypomina mi trochę skalne miasto w Jordanii. Dobrze się tak oderwać od naszej rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie witam na moim blogu i bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.
Komentarze od anonimów będą kasowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...