W sobotę miałam okazję obejrzeć wspaniałą wystawę malarstwa flamandzkiego w Muzeum Miejskim Wrocławia. Wystawa ta jest jedną z czterech jakie w ogóle odbędą się. Dwie poprzednie odbyły się w Rzymie i Tel Avivie, a ostatnia będzie w Paryżu. We Wrocławiu na dwóch piętrach muzeum wystawiane było 120 dzieł, z czego głównie były to obrazy, ale w skład wystawy wchodziły też rysunki i grafiki. Dzieła te normalnie są niedostępne dla publiczności lub nigdy nie wystawiane gdyż na co dzień wchodzą w skład kolekcji prywatnych właścicieli lub fundacji z całego świata. Po zakończeniu wystawy w Paryżu wrócą do swoich właścicieli i znów przez lata będą niedostępne.
Mieliśmy wyjątkowe szczęście, bo po wystawie oprowadziła nas przewodniczka, dzięki której mogliśmy poznać historię rodziny Breughlów. Wystawa rozpoczyna się od dwóch obrazów Pietera Coecke van Aelsta, posiadał pracownię malarską, a nie posiadał syna, który po nim odziedziczy majątek, ale za to posiadał córkę, którą postanowił wydać za swojego najzdolniejszego ucznia, którym okazał się Pieter Bruegel Starszy.

Następnie były obrazy Pietera Bruegla Starszego, zwanego też Chłopskim, gdyż jego obrazy nawiązywały tematycznie do chłopów. W swoim malarstwie techniką nawiązywał do Hieronima Boscha. Tematy swoich obrazów czerpał z życia codziennego, z Biblii, ilustrował przysłowia malował pejzaże.


Mimo, że Pieter Breugel z Hironimem Boschem nigdy się nie spotkali, to jego malarstwo wywarło duży wpływ na Bruegla. Tutaj na przykładzie tego obrazy uprzytomnili nam jak cenna jest ta wystawa, bo ten jeden obraz wyceniony został na 10 mln euro.

Pieter Bruegel Starszy miał dwóch synów Pietera i Jana, którzy obaj byli malarzami. Niestety ich ojciec zmarł gdy byli dziećmi i ich wychowaniem oraz nauką malarstwa zajmowała się babcia. Pieter Breughel Młodszy zwany Piekielnym, gdyż często przedstawiam motywem obrazów był ogień i piekło, a także sceny karczemne i bijatyki. Jego obraz "Wesele na wolnym powietrzu" przesycone jest seksualnością.

Dużym powodzeniem na wystawie zwłaszcza wśród dzieci cieszył się jedyny obraz w oryginalnej ramie, o tytule którego łatwo się domyślić patrząc na obraz "Pochlebcy". Chciałabym tu zwrócić uwagę, że na ramie jest napisane „Ponieważ dużo pieniędzy przechodzi przez mą sakiewkę, zawsze otaczają mnie pochlebcy”. Jest to też jedna z najczęściej kupowanych widokówek na wystawie.

Drugi syn Jan Brueghel Starszy zwany był Aksamitny, gdyż wykazywał pond przeciętny talent w malowaniu kwiatów. Jego obrazy poza tym że były przepiękne i kwiaty namalowane z botaniczną dokładnością, to niosły jeszcze moralne przesłanie. Z daleka niby bukiet kwiatów, ale jak się dobrze przyjrzeć, to zauważamy motyla, biedronkę czy ślimaka, które mają swoją symbolikę np ślimak upływającego czasu. Należy tu zwrócić jeszcze uwagę, że Jan Aksamitny lubił się popisywać, np malując bukiety w szklanym naczyniu. Na tamte czasy szkło było dobrem bardzo luksusowym, tylko nieliczni posiadali szklane naczynia, więc większość ich nie widziała to i nie potrafiła ich namalować.

Należy tu wspomnieć o przyjaźni z rodziną Rubensów. Powstało kilka obrazów przy udziale Jana Breughla Starszego i Pietera Paula Rubensa. Gdzie pierwszy malował dokoła girlandę z kwiatów, a drugi zapełniał wnętrze Madonną.

Jan Bruegle Młodszy jeden z synów Jana Brueghla Starszego, który po ojcu przejął pracownię oraz tematykę malarstwa.

Obraz który stwierdziłam, że chętnie miałabym w domu, są to Cztery żywioły. Czas powstania obrazu zbiega się z odkryciami geograficznymi, zwrócić tu należy uwagę na to, iż niektóre zwierzęta i ptaki nieżyły w Europie, tylko zostały sprowadzone z Ameryki jak np papugi.

Ambrozius Brueghel podobnie jak ojciec specjalizował się w martwych naturach, rzadziej malował pejzaże.

Za to syn Jana Brueghla Młodszego Abraham Brueghel również został cenionym malarzem, który specjalizował się w martwych naturach podobnie jak ojciec.

Ciekawa ta wystawa :-)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wpis :-)
pozdrawiam
Przyznam się, że nie spodziewałam się, że będzie to tak ciekawa wystawa
UsuńPozdrawiam :)
Nie każdy lubi malarstwo flamandzkie. Ja je uwielbiam.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci pobytu na tej wystawie.Rozumiem i wiem, ze na wszystkich wystawach jest całkowity zakaz fotografowania.
Serdecznie pozdrawiam:)
Tym razem bardzo pilnowali i nikt nawet nie próbował wyciągać aparatu. Nie dziwię się to są tak wyjątkowe dzieła. Nie zawsze jest zakaz fotografowania, mam zdjęcia z niektórych wystaw.
UsuńPozdrawiam :)
No, no... Mam tylko 230 km, kto wie, może w weekend się wybiorę.
OdpowiedzUsuńNiestety tylko we wrześniu było to dostępne w Polsce, w październiku jest wystawa w Paryżu.
UsuńBardzo ciekawy wpis, nie znam się na malarstwie flamandzkim, ale dzięki Tobie wiem już znacznie więcej. Wspaniała okazja nadarzyła Wam się we Wrocławiu!
OdpowiedzUsuńNie zdawałam sobie sprawy, że będę miała okazję zobaczyć coś wyjątkowego.
UsuńNiestety z pewnych względów raczej mnie ta atrakacja ominie. Strasznie to przykre. I ten zakaz fotorgrafowania też. Ale relacja bardzo ciekawa. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńGdyby nie PTTK to mnie by też ominęła.
UsuńPozdrawiam
Chyba jedyna okazja, by zobaczyć w Polsce tyle ich dzieł w jednym miejscu. Szkoda, że tak późno dałaś ten wpis. Z tego , co się dowiedziałem wystawy już nie ma.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Byłam na wystawie w sobotę 28 września, a wpis dałam w poniedziałek, cóż sama nie wiedziałam, że to coś wyjątkowego.
UsuńBardzo ciekawe .... To jest wstyd. nie pozwól nam robić zdjęcia na wystawach, może mamy własne zdjęcia w domu :)) Podoba mi się obraz pochlebców.
OdpowiedzUsuńpocałunek.
Zawsze mi szkoda, gdy nie mogę robić zdjęć.
UsuńPozdrawiam :)
Uwielbiam takie malarstwo! Znam te obrazy jak i sporo innych. Dziś , w dobie aparatów fotograficznych, patrzę na to malarstwo z podziwem. Im się chciało to wszystko malować! Fascynujące:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Niestety tak to działało wówczas jak chcieli mieć wizerunek czegoś to musieli malować. Mnie najbardziej zaskoczyła wiadomość, że obrazy z kwiatami powstawały przez parę lat. Wiązało się to z tym, że w takim bukiecie były kwiaty kwitnące w różnych porach roku i gdy się akurat trafiło, że gdy dany kwiat kwitnął a malarz miał inne zlecenie to musiał i rok czekać aż kwiat znów zakwitnie, a jeśli się zdarzyło, że akurat była susza i dany kwiat nie zakwitł to znów trzeba było rok czekać. A teraz zrobię kwiatkowi zdjęcie i namaluję go gdy będę miała czas.
Usuńpozdrawiam :)
Kurcze jaka ciekawa wystawa i jak ciekawie przedstawiona:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMieliśmy super przewodniczkę po wystawie i dzięki temu stała się jeszcze bardziej wyjątkowa.
UsuńPozdrawiam :)
Znam tych malarzy od dawna. Zawsze robili wielkie wrażenie
OdpowiedzUsuńA któż ich nie zna z książek czy albumów, ale zobaczyć to na własne oczy to już coś wyjątkowego.
UsuńZazdroszczę Ci trochę tej wystawy. Wszystkie te obrazy znam, ale ...... tylko z mediów
OdpowiedzUsuńWarto czasem wybrać się z domu, może spotkać nas wówczas coś wyjątkowego.
UsuńMiałem się udać do Wrocławia na tę wystawę, no ale niestety nie wyszło.Także zazdroszczę.
OdpowiedzUsuńZapraszam: www.tandmpodrozniczo.blogspot.com
Szkoda że nie wyszło.
Usuń