niedziela, 22 grudnia 2013

Jarmark świąteczny w Krakowie

W tym roku spełniło się moje marzenie i byłam na jarmarku świątecznym w Krakowie. Po odwiedzeniu jarmarków w Wiedniu czy Dreźnie jest to raczej skromny jarmark, jednak ma swój urok i klimat.

 

Po odwiedzeniu wystawy szopek krakowskich poszłam na rynek gdzie w pierwszej kolejności należało skosztować grzańca. Niestety jako kierowca nie dla mnie były te pyszności, ale następnym razem dlaczego nie, tylko muszę sobie znaleźć kierowcę.



Poszłam na stragany, a tam niczego nie brakowało. Każdy znajdzie coś dla siebie. Można kupić świąteczne stroiki, różne aniołki, lizaki i mnóstwo innych rzeczy.


































Na jarmarku była przygotowana scena gdzie odbywały się występy, w tym czasie co ja byłam akurat występowały dwa zespoły dziecięce, jeden ukraiński, a drugi polski.




 

Jak tu nie wrócić z jarmarku bez zakupów, jak dla mnie jest to niemożliwe. Kupiłam sobie jako pamiątkę siedzącego aniołka, siedzi sobie teraz u mnie w domu koło choineczki.



Jarmark trwał do późna, i tak wieczorem, jak w ciągu dnia ludzi odwiedzających nie brakowało. A nawet miałam wrażenie, że jest ich więcej.







Dziękuję wszystkim za życzenia świąteczne i pozostawiane komentarze. A korzystając z okazji, tym co jeszcze nie życzyłam, życzę wszystkim wesołych świąt Bożego Narodzenia.

piątek, 20 grudnia 2013

Wystawa Pokonkursowa Szopek Krakowskich

Wystawa szopek krakowskich od dawna mnie nęciła, ale co roku przed świętami jest dużo pracy i nie bardzo jest czas na wyjazdy. Jednak w tym roku nadarzyła się okazja pojechania do Krakowa, z czego z radością skorzystałam. 

 

Po przyjeździe do Krakowa udaliśmy się w stronę Rynku Głównego gdzie w jednym z rogów znajduje się Pałac Krzysztofory w którym znajduje się wystawa szopek. 

 

Konkurs szopek odbył się w tym roku już po raz 71 i do konkursu zgłoszono 174 szopki. A wszystko zaczęło się w 1937 roku z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego kierownika Miejskiego Biura Propagandy Artystycznej przy Zarządzie Miejskim w Krakowie, którego celem było rozkręcenie, upadającej w okresie międzywojennym tradycji budowy szopek. 

 

I tak na pierwszym konkursie wystawiono 86 szopek, rok później już tylko 48. Na czas wojny zaniechano konkursu, który wznowiono w 1945, podczas którego wystawiono 59 szopek. 

 

W 1946 roku Dobrzycki został dyrektorem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa i to muzeum przejęło organizację konkursu, wraz z pokonkursową wystawą szopek.  

 

A skąd się wzięła tradycja budowy szopek krakowskich, tak zaczęłam się zastanawiać i trochę poszukałam w materiałach, które dostałam na wystawie. 

 

Tam dowiedziałam się, że w połowie XIX wieku cieśle i murarze w okolic Krakowa, a głównie ze Zwierzyńca, szukając dodatkowego zajęcia na zimę, kiedy to w budownictwie trwa martwy sezon, wpadli na pomysł budowy szopek. Budowali oni dwa rodzaje szopek: małe z nieruchomymi figurkami, przeznaczone na sprzedaż oraz duże, z którymi w okresie świąt kolędowali po okolicznych domach. Trzeba tutaj zaznaczyć, że ten rodzaj szopki w formie teatrzyku jest unikalny i znany tylko w Krakowie.



Konkurs cieszy się bardzo dużym powodzeniem, o czym świadczy duża liczba zgłoszonych prac, ale także to, że niektóre osoby już ponad pięćdziesięciokrotnie brały udział w konkursie. 

 

Do konkursu może się zgłosić każdy, więc podzielono osoby zgłaszające się na trzy kategorie: dziecięce w przedziałach do 8 lat, 9-11 lat i 12-14 lat, młodzieżowe i seniorów.  

 

Wśród seniorów stworzono cztery grupy: szopki miniaturowe do 15 cm, małe 15-70 cm, średnie 70-120 cm i duże powyżej 120 cm. Szopki oceniane są anonimowo przez  jury w skład, którego wchodzą historycy, muzealnicy, etnografowie i plastycy. 

 

Oceniają oni prace w oparciu o różne kryteria takie jak: nawiązanie do tradycji, dekoracyjność, lalki, kolorystyka, architektura, nowatorstwo, elementy ruchome i ogólne wrażenie estetyczne. 

 

Każdy chętny może zgłosić trzy prace i przynosi je na krakowski rynek w pierwszy czwartek grudnia, gdzie są prezentowane mieszkańcom miasta, a następnie w uroczystym pochodzie są przenoszone do pałacu Krzysztofory, gdzie obraduje jury. 

 

Wyniki ogłaszane są w najbliższa niedzielę, w tym roku przypadło to na 8 grudnia. Od następnego dnia otwarta jest wystawa pokonkursowa szopek, która będzie trwała do 23 lutego 2014 roku. 

 

W tym czasie każdy chętny ma okazję zobaczyć wystawiane prace w konkursie.

 

 W jednej z sal możemy zobaczyć warsztat szopkarza.

 

 

W dolnej części wystawy możemy zobaczyć prace dzieci. Trzeba przyznać, że poziom był różny, bo były prace, które na pierwszy rzut oka poznać było, że wykonane są przez dzieci. Były też prace tak wspaniale zrobione, że przewyższają wyglądem prace dorosłych. Prace dorosłych wykonane były w jednej technice, za to wśród dziecięcych prac można było spotkać parę ciekawostek. Moją uwagę zwróciły szopki zrobione z klocków lego czy kostek cukru czy obłożona kuleczkami zrobionymi z papierków po cukierkach.



 

 

 

 

 

 

W sklepiku można zakupić rożne szopki w tym prace z lat ubiegłych. 






W związku ze zbliżającymi się świętami życzę wszystkim zdrowych, pogodnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

czwartek, 12 grudnia 2013

Liverpool nocą

Zastanawiałam się o czym tym razem napisać i przypomniało mi się, że posiadam zdjęcia z wakacji, kiedy odbyłam nocny spacer po Liverpoolu. 

 

Do Liverpoolu przyjechaliśmy późnym popołudniem, po zakwaterowaniu się w hotelu i krótkim odpoczynku postanowiliśmy wybrać się do angielskiego pubu. Szybko ustaliliśmy, że pub mamy bardzo blisko, parę metrów od hotelu. Zebrała się mała grupka chętnych, jednak doszliśmy do wniosku, że zamiast od razu iść usiąść do pubu, warto wcześniej rozruszać kości i wybrać się na spacer.  

 

 

Poszliśmy przed siebie, jak się później okazało w stronę portu. Po drodze mijaliśmy ciekawe budynki. W samym porcie znajdują się zabytkowe budynki, z których trzy wraz z kolejnymi trzema z centrum miasta zostały w 2004 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako Liverpool Maritime Mercantile City.






































Ze spaceru wróciliśmy pod nasz hotel i wyszło się, że zbyt długo spacerowaliśmy, bo pub jest już zamknięty. Nikt z nas spaceru nie żałował, bo widoki były niesamowite, a towarzystwo wspaniałe. Dodatkowo na drugi dzień okazało się, że nasza grupa podjechała pod jeden obiekt w Liverpoolu i nie był to port. Następnie wyruszyliśmy dalej w dalszą drogę, więc ci co z nami poprzedniego wieczoru nie byli, to niech żałują, bo mają czego.


Dziękuję za odwiedziny i pozostawiane komentarze.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...