środa, 24 kwietnia 2013

Porcelana z Miśni

Tym razem zapraszam Was do odwiedzenia manufaktury w Miśni, która od wielu lat słynie z produkcji porcelany. Będąc na jednej z wycieczek po Saksonii podjechaliśmy do Miśni - Meissen. Spędziliśmy tu pół dnia, z czego większość czasu w manufakturze porcelany. Budynek z zewnątrz jest niepozorny, ale ile kryje w środku skarbów.

 

 

Chińska porcelana znana była od dawna w Europie, jednak była bardzo droga. Szukano więc sposobów na produkcję porcelany w Europie. Wyrób porcelany w Miśni zaczyna się za czasów księcia elektora Saksonii późniejszego króla Polski Augusta Mocnego. Tenże August potrzebował złota do prowadzenia wojen i spłacenia długów. Wierzył alchemikom, że z przemiany innych metali uda się wytopić złoto. Zatrudniony na dworze alchemik J. F. Böttger bez sukcesów próbował wytworzyć złoto, więc Książę August uwięził go grożąc karą śmierci. Aby uniknąć kary J. F. Böttger prowadził badania wraz z E. W. v. Tschirnhausem, który od dawna robił różne doświadczenia z masami plastycznymi. Systematycznie przeprowadzili próby wypalania różnych glinek w różnych temperaturach. Zasługą Böttgera było skonstruowanie pieca, osiągającego temperatury około 1400 stopni C. Dopiero użycie glinki kaolinowej z okolic Miśni i wypalanie jej w wysokiej temperaturze pozwoliło uzyskać porcelanę jaką znali z Chin. Pierwsze udane próby miały miejsce w 1708 roku. A dopiero w 1710 roku August II Mocny powołał dekretem Miśnieńską Manufakturę Porcelany. Produkcja porcelany zyskała bardzo szybko popularność i rozwinęła się na dużą skalę. 
Obecnie w muzeum możemy oglądać ok 3 tysiące z posiadanych ok 20 tysięcy różnych wzorów wytwarzanych przez lata w manufakturze. W muzeum eksponaty są stale zmieniane, aby odwiedzający mieli stale coś nowego do zobaczenia. Samo zwiedzanie możemy podzielić na trzy części. Najpierw wyświetlany jest film, później z przewodnikiem szliśmy przez kolejne pokoje gdzie pracownicy demonstrowali nam jak wyrabiane są poszczególne elementy i jak się je ozdabia.

 

 

 

 

 

 
Na koniec już sami oglądaliśmy ogromną ilość eksponatów ustawionych chronologicznie. Widać było jak przez lata zmieniała się moda i upodobania. Jak widać na zdjęciach, było co oglądać.

 





























Znakiem towarowym Manufaktury w Miśni są dwa skrzyżowane miecze. Sygnaturę tę wprowadził w 1722 roku pierwszy Inspektor J.M. Steinbruck. Można powiedzieć, że jest to jeden z najstarszych i najdłużej stosowanych znaków towarowych na świecie. Manufaktura szczyci się tym znakiem towarowym, bo widzimy go już wchodząc do budynku i później w holu, ale też możemy spotkać w innych częściach muzeum.

 

 

Jak się pewnie spodziewacie koniec zwiedzania był w sklepie. Tutaj również było co oglądać, ale ceny jak dla mnie były szokujące. Dla przykładu zwykły biały kubek, bez żadnych ozdób tylko ze znakiem towarowym na spodzie kosztował bagatela tylko 49 €. Ten sam kubek jako II gatunek można było kupić w pobliżu ratusza w małym sklepiku za 12 €. Bardzo chciałam sobie kupić taki komplecik - filiżanka z podstawką i talerzykiem co jest na ostatnim zdjęciu, ale jak się okazało, że po 20% rabacie kosztuje tylko jedyne 646 € to mi się szybko odechciało. Muszę przyznać, że jest to jedno z nielicznych miejsc, gdzie sobie nic na pamiątkę nie kupiłam. Jak to się świat zmienia, dawniej chińska porcelana była za droga, dlatego szukali sposobu na własną produkcję. A teraz będąc w fabryce porcelany w Chinach bez problemu stać mnie było na zakup, jedynie przed dużymi zakupami ograniczył mnie strach przed potłuczeniem w czasie transportu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ostatnio rzadziej tu zaglądam, bo wirus zaatakował mi komputer mimo programu antywirusowego i teraz siedzę i robię tam porządki. Na szczęście mam laptop i dzięki temu mam dostęp do sieci.
Dziękuję bardzo wszystkim za wyróżnienia, ale o tym napiszę następnym razem.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Park Narodowy Jezior Plitwickich

Już tak bardzo nie mogę się doczekać wiosny, że postanowiłam pooglądać zdjęcia, które zrobiłam w Chorwacji, a przy okazji trochę Wam pokazać. Gdy w ubiegłym roku wybrałam się do Chorwacji, to pierwszym miejscem jakie po przyjeździe zobaczyłam były Plitwickie Jeziora i to je chciałabym Wam pokazać. Jako, że wczoraj minęła rocznica powstania Parku Narodowego Jezior Plitwickich, na terenie, którego leżą jeziora, a który powstał dokładnie 8 kwietnia 1949 roku, jest to dobry czas na pokazanie tego miejsca. Na terenie parku zrobiłam ponad trzysta zdjęć i trudno mi kilka wybrać.

 

Co roku park odwiedza tysiące zwiedzających, w okresie letnim nawet do kilku tysięcy dziennie. Nie ma się co dziwić, bo uroda tego miejsca mówi sama za siebie. Od 1979 roku Park Narodowy Jezior Plitwickich znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Po parku można się poruszać pieszo, płynąc stateczkami lub jeżdżąc kolejką - taki specjalny autobus z wagonikiem. 
W parku spędziliśmy pół dnia. Po przyjeździe na parking i zakupie biletów udaliśmy się na trasę. Nasz przewodnik zaprowadził nas w dół i następnie przeszliśmy się z nim po ciekawszych miejscach aby dość do przystani. Dalej udaliśmy się stateczkiem w rejs i dopłynęliśmy do kolejnej przystani, skąd z przewodnikiem zrobiliśmy pętlę wśród jezior i wspaniałej przyrody. Po powrocie do przystani z innego pomostu przeprawiliśmy się kawałeczek na druga stronę jeziora, gdzie podeszliśmy pod górę na przystanek kolejki i kolejką pojechaliśmy w pobliże naszego parkingu. Byłam zauroczona kolorem wody, która zmieniała kolor w zależności od zawartości minerałów oraz kąta padania promieni słonecznych, najbardziej podobał mi się zielonkawy odcień wody. Kolejną rzeczą, która mnie tu zauroczyła to są liczne wodospady, który podobno jest ok 90 na terenie całego parku. Wiadomo, że park jest bogaty w faunę i florę. Na naszej trasie co chwilę można było spotkać różne ptaszki w tym oczywiście kaczki, w wodach jezior można było obserwować liczne ryby, które czasem wyglądały jakby zawieszone w próżni na tle krystalicznej wody. Dla takiego maniaka ogrodnictwa park był po prostu rajem. Bogata roślinność bardzo malowniczo wyglądała na tle lazurowej wody, cudnych wodospadów i błękitnego nieba. Z chęcią wróciłabym tam znowu za jakiś czas. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...